wtorek, 18 marca 2008

Przemyślenia.

Piszę bo chcę.
Bo jutro mam egzamin.
Bo się nie uczę dzisiaj.
Bo czuję już zapach wolności, wiosny i miłości.
Tak wiem, że to dziwne ale nie jestem chamem o aż tak twardym sercu jak by się mogło wydawać.

Szukam sobie inspiracji. Prawdopodobnie zacznę się zaraz uczyć.

- Kim jesteś?
- Tobą.
- Jak wyglądasz?
- A jakim mnie stworzysz?

Mija sesja, biorę się za siebie. Dość zabierania mi wolności. Podobno, wolnym można być zawsze i w każdej sytuacji. Ja tak jeszcze nie umiem. W delikatny, bezkonfliktowy sposób postaram się tego nauczyć... gdy ten czas nadejdzie nie będzie miało dla mnie znaczenia to co się dzieje bo i tak odnajdę szczęście i pokój.

środa, 5 marca 2008

"Sins of our fathers"

Wieczór.
Rozmawiamy.

Tyle lat razem mieszkaliśmy a potem choroba, apatia, agonia.

A potem...

Ciało zakryte prześcieradłem.
"Boże ona oddycha, żyje!!!" myśli pulsujące w zaspanej jeszcze głowie. Świadomość nie chcąca uwierzyć zmysłom. "Przecież widzę!" Prześcieradło miarowo unosi się w górę by opaść i znów się unieść.
"Ale... jak to możliwe"
Modlimy się. 3 osoby. "Przecież ona oddycha!!!"
Już są - przyjechali po nią.
Zdejmują prześcieradło.
Głowa pionowo owinięta bandażem. Od czubka głowy jednym pasem do szczęki. Dwie, trzy warstwy - nie więcej.
Widzę twarz - ale nie widzę jej wyrazu. Mówią żebym nie patrzył. Ale ja chcę, wysuwam głowę zza drzwi.
Nagie, wychudzone, blade, stare ciało. Do końca życia zapamiętam.
Wspomnienia.
Wzrok z okna gdy wracałem ze szkoły, gdy grałem w piłkę przed blokiem gdy uczyłem się bić. Wszystko na jej oczach. A potem pyszny obiad, kłótnie i dużo nie wypowiedzianych słów. Wiem, że jest już za późno by tak fizycznie powiedzieć to co chcę - ale mimo to... Dziękuję.

A teraz idę przedpokojem. Czuję strach. Jeżą mi się włosy na ciele.
Ja, który przyoblekam się w czerń - symbol ciemności.
Ja, który stojąc na wysokości przechylam się przez barierkę jeszcze trochę, kilka centymetrów tylko po to by pokonać samego siebie, żeby doświadczyć i zwyciężyć.
Ja, który czuję strach.

Jedno z nas przekroczyło barierę śmierci - prawdopodobnie to powoduje niepokój.
Mój czas jeszcze nie nadszedł. Nie doświadczyłem siebie w pełni - tu na ziemi.

Nieś pokój tym, których kochasz. Nieś ukojenie tym, których szczęścia pragniesz. Nieś radość.

Pamiętam jak jechałem na pogrzebie za karawanem. Elektryka w samochodzie wariowała. Co chwilę migały kontrolki popalonych świateł.

Gdy to piszę linia energetyczna w domu została przeciążona i wyskoczyły bezpieczniki.

Babciu... pokój z Tobą.

Amen.

środa, 20 lutego 2008

O wszystkim

Nie napiszę dzisiaj.

Nie wiem co napiszę.

Pozwolę palcom swobodnie pływać po klawiaturze:

Nie wiem o co chodzi. Tak. Od tego warto zacząć. Nie umiem odszukać w sobie języka do komunikowania się w naturalny, swobodny sposób.

Nie wiem po której stronie leży wina, nie wiem czy nawet istnieje.

Niezmienność. Chcę zmian.

Nadeszły zmiany. Odchodzę od tego co nowe.


"Chcemy być sobą... chcemy być sobą wreszcie".
Miałem napisać "chciałbym być sobą" ale zacząłem się zastanawiać jak to się pisze. Proste reguły ortografii... błaha sprawa a jednak odbierają autentyczność Mojej Przestrzeni.

Dzisiaj jest wieczór zwątpienia.

Pytam siebie co osiągnąłem. Słyszę, że wiedzę i umiejętności.

Uczymy się całe życie. Studia skończyło wielu ludzi. W porównaniu do tej liczby, ilość osób z czarnymi pasami sztuk walki jest wręcz śmiesznie niska.

Widzę człowieka. 21 lat. Milion złotych osiągniętego dochodu. Pokój z Tobą chłopcze. Jesteś w moim wieku, dorobiłeś się. Pokój z Tobą. Pomagaj... podobno każdy może.

Tej wolności finansowej jednak trochę Ci zazdroszczę.

Za mało patrzę na to co mam i umiem a za bardzo na to co mogłem, powinienem albo bym chciał mieć.

"Życie jak muzyka..."

Aura nadal fioletowa - kolor samobójców i artystów.

Sztuka to balansowanie na granicy szaleństwa, pasji, rozczarowań i wielkich wygranych.

Za każdym razem coś zyskasz - za każdym razem coś stracisz.

Pokój.

poniedziałek, 4 lutego 2008

Tam i w druga stronę

"Bycie w Drodze jest piękne, gdy umiesz zatrzymać się na chwilę i podziwiać jej spokój"

czwartek, 31 stycznia 2008

Biegając w kółko tworząc swój czas...

"Oh, won't you please take me home
Take me down to the paradise city
Where the grass is green and the girls are pretty
Take me home
"

Biegam sobie w tą i w tamtą stronę, gonię swój czas starając się nie zapominać o życiu, innych ludziach i sprawach do załatwienia.

Bolą mnie plecy - więc staram się nie narzekać.

Boli innych moja szczerość - może nauczyć się kłamać?

Zaprzeczają - widocznie bardziej niż mnie siebie samego nie znają.




Tak sobie krążę, chodzę - idę raz tędy by potem skręcić tam.

Zmieniają się twarze, imiona, sposoby, kolory, słowa.

Tylko moje imię się nie zmieniło jeszcze.

Inne czasy, godziny i daty.

Te same zachowania.

Szablony.

Tak.




Nie!

czwartek, 24 stycznia 2008

Znowu wymyślam tytuł

Ten blog się zmienił, nie jestem do końca przekonany czy tego chciałem.

Chce mi się spać. Nie chce mi się nic tutaj pisać - na chwilę obecną...

...a jednak piszę. Coś bez sensu i bez ładu, bez kryteriów pozwalających pojąć, w szerokim sensie, koncentrację myśli prowadzącą do powstania czegoś tak chaotycznego i wyrazistego w jednej, bezkształtnej formie jak to co teraz czytasz.
Co tak naprawdę... czytałeś/aś przed chwilą bo teraz w gruncie rzeczy nie ma. Jeśli podejmujesz decyzję o czytaniu to zanim impuls nerwowy zmusi Twoje ciało do funkcji czytania - moment powstania chęci fonetyzacji zawartych tutaj znaków przeminął właśnie przed chwilą.


"Never thought I'd find the road to freedom
Never thought I'd see you smile again
Never thought I'd have the chance to tell you
That I will always be your friend"
- The Eagles - "You Are Not Alone"

środa, 23 stycznia 2008

Rozmowy z Aniołami część kolejna - która nie wiem

Jest sesja, nauka, wieczór, kawa, Gary Moore i blask monitora.

Pora zaczynać...

"

- Pytaj... jestem tu po to by udzielać odpowiedzi.

- Chcę, wiedzieć dlaczego kolory życia tracą blask, gdy do głosu dochodzi smutek. Chcę wiedzieć czym jest smutek. Powiedz mi też, dlaczego kreując swoją rzeczywistość, dzięki mocy danej każdemu człowiekowi, nie mogę tworzyć tego co chcę a często dostaję to co jest dla mnie złe i wręcz przeciwne moim intencjom.

Cisza wypełniła skaliste Wzgórze Marzeń. Młody chłopak siedział na kamieniu wystającym ze zbocza.
Pod nim była przepaść, gwiaździste niebo nad nim. Wieczorny wiatr delikatnie muskał twarz chłopaka. Długie włosy falowały.
Cisza dudniła w uszach dostosowując się do rytmu serca.

Powiew powietrza powoli, subtelnie zamieniał się w ciepły szept. - Dobrze, że pytasz człowieku... -
Szept nabrał głębi i siły męskiego głosu - Życie to więcej niż śmierć. Więcej niż smutek, płacz i łzy. Idziesz ciemną aleją ale nie widzisz światła... W każdej chwili tworzysz to kim jesteś. Co odczuwasz, co czujesz jak się zachowujesz. - Chłopak położył sie na plecach i patrzył w gwiazdy słuchając - Pytasz czym jest smutek? A jak go sobie wyobrażasz. Czujesz, że jaki powinien być? Jaki chcesz by był?

- Nie chcę go. Pragnę szczęścia, radości, miłości i bezpieczeństwa. Głównie bezpieczeństwa finansowego... by spełnić kilka kolejnych marzeń.

- Więc zrób to! - Dudniące echo rozniosło się po Wzgórzu.

- Ale ja... ...boję się. - chłopak wziął głęboki oddech i zamknął oczy - i dlatego jest mi smutno. Pomóż.

- Zawsze pomagam. Kto umie patrzeć i słuchać zawsze odnajdzie pomoc.

Chłopak uśmiechnął się ciepło... szczerze.

- Zrozum - echo skał poniosło dźwięk - zawsze jest jakieś wyjście, zawsze jest inna droga i zawsze jest nadzieja... zawsze.

- Przeraża mnie to - Gwiazdy tej nocy wyglądały cudownie. Bezchmurne niebo sprawiało, że wszystkie były na wyciągnięcie ręki.

Cisza.

Ciepły wiatr delikatnie koił smutek, goił rany - zasklepiał je bez śladu.

Nigdy! - głos tak niski, że aż zabolały uszy
Nigdy! - echo wprawiało całe Wzgórze Marzeń w drżenie
Nigdy!!! - chłopak poderwał się na równe nogi
Nigdy się nie poddawaj! - zapanowała cisza.

Chwila wahania. Przyśpieszone tętno i... spokój.

- Nie miałem zamiaru się poddać - Nuta zdziwienie w głosie chłopaka.

- Ale się poddałeś - szum wiatru znów stał się delikatny i przyjazny. Konsternacja na twarzy. - Poddałeś się bo stałeś się smutny. Przestałeś tworzyć otoczenie i pozwoliłeś mu mieć wpływ na ciebie. - chłopak usiadł, podparł głowę ręką - Wszystko co tworzysz dociera do Ciebie dopiero po chwili, nazywasz to Czasem. Nie poddawaj się. Masz siłę. Masz ten dar. Każdy człowiek go ma. Idź i uczyń swoje życie lepszym. Twórz a nie oglądaj. Zachwycaj się a nie smuć gdyż we wszystkim jest piękno. Wszystko jest w Bogu i wszystko jest od Niego. Całą swoją istotą wybierasz to czego chcesz. Każdym stanem świadomości... - Oddech chłopaka uspokoił się - Naucz się kontrolować siebie a potem naucz się tworzyć swoją rzeczywistość tak jak zostałeś do tego powołany.

- Ale... nie czuję się na siłach by spełnić wszystko czego chcę - chłopak wziął głęboki oddech.

- To tylko twór twojej niewiedzy... iluzja.


Świtało. Słońce leniwie wspinało się nad horyzont by po chwili pierwszymi promieniami oświetlić Wzgórze Marzeń. Kolejny dzień. "Kolejna okazja" pomyślał Młodzieniec i ruszył stromą ścieżką w kierunku budzącego się miasta.


"

-----------


Czegoś mi tutaj brakuje. Nie wiem czego. Paru słów, kilku zdań, jednej albo dwóch głębszych myśli.

Lubię tutaj pisać.

piątek, 28 grudnia 2007

Kolejny

Znowu dawno nic nie było.

Gaszę światło. Czerwone wino. Muzyka. Przełączam na kolejny kawałek.
"Zabili Mi Żółwia" - nigdy nie miałem żółwia więc nikt nie mógł mi go zabić.
Kolejny łyk wina.
"Bo wszystko to iluzją jest i magią i zdarza się raz na milion".

Sporo się zmienia w ostatnim czasie. Ja się zmieniam.
Czy na lepsze? Czuję, że idę do przodu więc dla mnie na plus.

Czerwone wino.

Podobno prawdziwi faceci nie piją wina. Ciężko mi ustalić jakąś konkretną definicję.
Ja sobie jednak pójdę swoją drogą... a inni niech mówią co chcą.

Ying i Yang

Dobro i Zło

Równowaga. Doświadczenie Dobra pozwala je doceniać ale zastanawiam się czy nie tylko dlatego, że znamy doświadczenia Zła.

Ma to jakiś sens. Nie ma Bieli bez Czerni tak jak nie ma Ciszy bez Hałasu.
Bo jak określić Ciszę jeśli nie zna się Hałasu?

Przeczytałem ostatnio, że wszystko ma swoje korzenie w Strachu albo... Miłości.

Przeczytałem, że Strach w gruncie rzeczy też wyrasta z Miłości.

Mam się nad czym zastanawiać. Moja droga do rozwoju.


Zgaszone światło - jest ciemno. Ponad świecącym ekranem laptopa widzę oczy. Odbicie w lustrze, które widziało całe moje dzieciństwo i prawie całe moje życie. Lustro w moim pokoju.

Podnoszę głowę trochę wyżej. Widzę swoją twarz.

Dużo z tego, o czym kiedyś marzyłem udało mi się osiągnąć. Niech mi teraz ktoś powie, że świata nie tworzą nasze myśli...

Chciałem być przystojny. Podobno mi się udało. Źle powiedziane... czuję, że mi się udało, widzę to i dalej idę w tym kierunku.

Jak byłem za mały by się bronić chciałem budzić strach. To też mi się podobno udało - jednak tego nie odczuwam, aż tak mocno... tylko czasem gdy sprawy pozornie wymykają się kontroli.

Potem zrozumiałem, że strach powoduje reakcje obronne. Wniosek - większość facetów patrzy na mnie jakbym im zabił, kostką mydła, połowę rodziny.
Kobiety... a kobiety to pociąga - widzę to. Smakuję. Lepsze niż dobre wino.

Światło... wiem, że to czytasz. Nie ma Miłości bez Prawdy. "Prawda was wyzwoli".

Dalej był szacunek. Wymierność tego atrybutu jest raczej średnio namacalna jednak w pewnych sferach jestem szanowany. Sądzę też, że moim bliscy znajomi mają mnie za, jak dziwnie to nie brzmi, dobrego człowieka.

Podświadomie chciałem być "zimny", tajemniczy, nie do określenia. To chyba tego ludzie się boją - tego we mnie unikają. Z całą szczerością mogę powiedzieć, że ja też posiadam zdolność "odczuwania"...
Nauczyłem się chyba tylko patrzeć na wszystko przez filtr spokoju. Czasem to wszystko pęka i rozsypuje się jak domek z kart.
Poznać spokój przez doświadczenie Gniewu.
Przy ogólnie przyjętym obrocie rzeczy wszystko powinno stopniowo narastać.
Ja, uspokajając swoje myśli, pomijam ten etap i dopiero po odpowiednim czasie uzewnętrznia się ta natura, która jest w każdym z nas. Furiat. Szał. Gdy nie ma już innego wyjścia. Gdy zabrakło sił na kontrolę.

Wiesz, czytałem kiedyś taką książkę : "Kiedy ogarnie cię szał?".
Wydało mi się to wręcz mistyczne, niesamowite. Opanować swoje najgłębsze pierwotne instynkty i... odnaleźć w nich siłę. Sprawić by każda cząstka mnie działała tak jak chcę - podporządkować świat sobie lecz najpierw podporządkować siebie... swojej woli.
Ukierunkować Szał.
Znasz to uczucie?
To coś tak specyficznego. Energia tak silna, że aż całe ciało pulsuje. Nogi drżą, szczęki się zaciskają - mięśnie są spięte, gotowe. Percepcja staje się tak wyczulona, że widzisz - czujesz - wszystko dookoła. Nie myślisz - reagujesz.
Tak... Jeśli szukasz miejsca gdzie nie liczy się nic oprócz chwili obecnej to w tym stanie znajdziesz cel swych poszukiwań.

Do pewnego stopnia udało mi się to osiągnąć.

Ludzie, jak sądzę tego - również - się we mnie boją.


Następnie przyszedł czas na charyzmę. Te wszystkie cechy się w jakiś sposób zazębiają.
Nadal rozwijam się w obranym kierunku.

Teraz jest czas bogactwa. Wszystko wymaga czasu.
Wiem, że dojdę tam gdzie chcę.
Jeszcze, tak do końca, nie wierzę, że dam radę.
Wszystko wymaga czasu.
Jestem na dobrej drodze.
Uda mi się.


Pamiętaj.

"Naszymi myślami tworzymy świat" - Budda.

"Nolite arbitrari quia venerim mittere pacem in terram; non veni pacem mittere sed gladium -
Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz." - Jezus Chrystus (Mt 10,34)

Miecz.
Zmiany to walka.
Walczymy każdego dnia.

Najczęściej z samym sobą...

środa, 21 listopada 2007

Wczoraj, Dzisiaj, Jutro

Gniew tak krystalicznie czysty...


A przecież diamenty są wieczne.

sobota, 3 listopada 2007

Dzisiaj

Znamy się długo. Nie tak długo, żeby mówić, że w chuj czasu... to by było całe życie.

Zawsze mogłeś na mnie polegać – jak i ja na Tobie. Obaj mieliśmy oparcie – chociaż różnie bywało. Nie o tym chcę mówić. Od dłuższego czasu kontakt jest jaki jest. Chcę Ci powiedzieć, że chcę Cię uratować. Uratować przed byciem tym kim się stać możesz idąc ścieżką wiecznego „mi się należy, mnie słuchajcie i ja mam rację”. Nie tędy droga Przyjacielu... Wiem, że za złe można mieć chęci zmiany czyjegoś życia. Nie to chcę osiągnąć. Więcej życia... mniej problemów. Nie stwarzaj ich – kontroluj je. Odnajdywanie satyskacji w cierpieniu drugiego człowieka jest złem. Odnajdywanie satysfkacji w stwarzaniu sytuacji takich by ktoś się o nas martwił albo zmuszanie kogoś by czuł się winny nie jest wiele lepsze.

Tak naprawdę przeraża mnie to, że nie wiem jak Ci pomóc. Czuję bezsilność bo nie wiem jak wytłumaczyć to coś z objęć czego udaje mi się wyrwać – powoli ale sumiennie. Widzę, że te same sidła zostały zastawione na Ciebie.


Idealizm to nie jest droga przez mękę całe życie. Idealizm to trzymanie się zasad. Czy uważasz, że to dobrze gdy ktoś cierpi bo ktoś inny znajduje w tym podświadomą satysfakcję, że to nie on jest cały czas krzywdzony ale może być ten jeden, kolejny, raz tym który krzywdzi?


Nie chcę odpowiedzi. Jesteś mądrym człowiek. Odpowiedz sobie sam. Zostaw dumę przyszłego lekarza za drzwiami i jak zwykły człowiek, rozsądnie, popatrz na sytuację. Wiem, że to trudne. Wiem, że się boisz wyjść z barier które sam sobie stworzyłeś. Ja też się bałem. Nadal się boję. Ludzie odważni, czują strach ale wiedzą jak go przezwyciężyć.