Setny wpis.
"The cost of freedom's never free
It's the deep six, it's my fix"
Zależy,
nie zależy,
poddaj się,
walcz,
przyjdź,
odejdź,
pamiętaj,
zapomnij.
Pamiętaj: "Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono i tyle o innych ile sami sprawdziliśmy"
/BarleyCorn&Crazy/
Masz rację Przyjacielu. To jest prawda.
«Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?». Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Mateusz 18,21-35
Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: "Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!" Mateusz 10,21
Ostatnio zamiast isć na zajęcia wolałem wsłuchiwać się w ochrypły dźwięk strun. Te nieporadne dżwięki są piękne, takie kojące, relaksujące a zarazem szorstkie i szczere.
Powietrze snuje się obok mnie jak delikatny aksamit, podświetlony fioletem artystów. Wiesz to tylko jeden krok. Tylko jeden.
Nie chcesz rozmawiać... Nie starasz się nas ratować - papier przyjmie wszystko.
Trudno. To jest Twoja walka. Przegrasz albo wygrasz. Ja już walczyłem nie jeden raz, musiałem tłamsić swoją dumę, swój wstyd i poniżenie głęboko, głęboko w swoim jestestwie by uratować... właśnie.
Niczego nie żałuję. Wszystko było dobrą lekcją.
"Za każdym razem gdy obrywałem od życia to było to spowodowane moją naiwnością."
Jeden z Nas - Mistrzów
"I'll never know if love's a lie
Ooh - being crazy in paradise is easy"
W.A.S.P - The Idol
A teraź chodź!
Opowiem Ci!
Piękny dzień, dużo wody, fal, radości a ten aksamit krąży obok moich stóp zatacza coraz ciaśniejsze kręgi, jest tak cudowny w dotyku i ten fiolet - taki bliski.
Pijmy bo się ściemnia.
Stop!
Nie ma już picia. Za łatwo przegrać czyjeś życie.
Podejmuj decyzje i nigdy nie oglądaj się za siebie.
Znowu dzień!
Ludzie, znajomi.
Wieczór!
Noc!
Pijmy. Zapomnijmy!
Stłumiony jęk w słuchawce zamiast odpowiedzi.
Kiedyś pewne ostre słowa były jak cyngiel - dziś wieczorem... nie. Już jej nie zależy. Jest taka niezależna. Takie życie! Niech sobie radzi. Myśli... że wszystko co ma jest na zawsze.
Dom.
Szybko! Do samochodu! Nie!!! Kurwa, mówię NIE! Ktoś inny może to przypłacić życiem. Nie rób głupot! Działaj!
Mocno ściskam telefon w dłoni. Pomóż!!!
Dzięki.
Ranek.
Wstyd. Brak zrozumienia.
Biorę do ręki telefon. Niespokojnie chodzę po mieszkaniu.
"Dzięki, że mi pomogłeś" - i tak kilka razy pod różne numery.
czwartek, 4 grudnia 2008
środa, 5 listopada 2008
Obecnie
Wstałem rano - jest 8:41. Za oknem szaro.
John Lennon - Imagine.
Zastanawialiście się kiedyś dokąd idziemy?
Ostatnio święto zmarłych i w takim właśnie duchu prawie każdy biegał po cmentarzach.
A mnie to drażni.
Żyjemy.
John Lennon - Imagine.
Zastanawialiście się kiedyś dokąd idziemy?
Ostatnio święto zmarłych i w takim właśnie duchu prawie każdy biegał po cmentarzach.
A mnie to drażni.
Żyjemy.
sobota, 1 listopada 2008
Mozart
Czasami trzeba dorosnąć.
Ja właśnie dorosłem do słuchania muzyki poważnej.
Co ciekawe nie pamiętam bym słyszał coś równie perfekcyjnego zarówno w formie jak i przesłaniu.
Dziwne.
A butelka, butelka znów pusta.
Wracają dawne czasy. Obrazy, przebłyski, zdjęcia, wspomnienia.
Ostatnio oceniłem siebie teraz i siebie pięć lat temu. Wyszło, że jest dobrze.
Potem oceniłem siebie za pięć lat - okazało się być jeszcze lepiej.
Połowy mnie by nie było gdyby nie Sztuka.
Drugiej połowy by nie było przez ludzi.
Dosłownie.
A co z trzecią połową?
Blask złota.
Ja właśnie dorosłem do słuchania muzyki poważnej.
Co ciekawe nie pamiętam bym słyszał coś równie perfekcyjnego zarówno w formie jak i przesłaniu.
Dziwne.
A butelka, butelka znów pusta.
Wracają dawne czasy. Obrazy, przebłyski, zdjęcia, wspomnienia.
Ostatnio oceniłem siebie teraz i siebie pięć lat temu. Wyszło, że jest dobrze.
Potem oceniłem siebie za pięć lat - okazało się być jeszcze lepiej.
Połowy mnie by nie było gdyby nie Sztuka.
Drugiej połowy by nie było przez ludzi.
Dosłownie.
A co z trzecią połową?
Blask złota.
czwartek, 9 października 2008
Wiem, że tu jesteś
.... i nic.
Czy między nami pękła ta nić?
Bawimy się dobrze tylko razem.
Oddzielnie już nie umiemy.
Źle.
To ja nie umiem.
Chcę.
Oddajcie Ogień.
Pozwólcie znowu iść do szczęścia - by każdy nowy dzień był uśmiechem na twarzy bez pytań o przyszłość.
Wiecie jaka jest cena mojej pasji?
Dlaczego muszę wybierać?
Tyle życia poświęcone - tyle życia, tyle dni, godzin. Tyle potu. Krew. Ponaciągane mięśnie, naderwane ścięgna. Przeciążone, powybijane stawy. Zęby ponaruszane w dziąsłach już sam nie wiem ile dziesiątek razy. Kontuzje które ciągną się latami. To jest cena Mojej Pasji. A teraz do tej ceny dopisałem Ciebie.
Wiecie, życie jest piękne. A miłość to tylko chemia. Tej prawdziwej Miłości i tak nie zrozumiemy.
Więc bawmy się, używajmy i miejmy w dupie żywych.
Czy między nami pękła ta nić?
Bawimy się dobrze tylko razem.
Oddzielnie już nie umiemy.
Źle.
To ja nie umiem.
Chcę.
Oddajcie Ogień.
Pozwólcie znowu iść do szczęścia - by każdy nowy dzień był uśmiechem na twarzy bez pytań o przyszłość.
Wiecie jaka jest cena mojej pasji?
Dlaczego muszę wybierać?
Tyle życia poświęcone - tyle życia, tyle dni, godzin. Tyle potu. Krew. Ponaciągane mięśnie, naderwane ścięgna. Przeciążone, powybijane stawy. Zęby ponaruszane w dziąsłach już sam nie wiem ile dziesiątek razy. Kontuzje które ciągną się latami. To jest cena Mojej Pasji. A teraz do tej ceny dopisałem Ciebie.
Wiecie, życie jest piękne. A miłość to tylko chemia. Tej prawdziwej Miłości i tak nie zrozumiemy.
Więc bawmy się, używajmy i miejmy w dupie żywych.
czwartek, 2 października 2008
Przybyłem
A teraz do sedna. Żyjemy.
Chyba nie mam o czym tutaj na chwilę obecną napisać.
O wspomnieniach z dawnych lat, o rozgrywaniu tych smaych scenariuszy kolejny raz?
To mnie nie boli.
Więc, może nadeszła pora na radość?
Wszystko na to wskazuje.
Tak szczerze, to zawsze jest na co narzekać - Pytanie czy to ma jakis sens, czy warto i czy nie szkoda na to czasu.
Szkoda.
Chyba nie mam o czym tutaj na chwilę obecną napisać.
O wspomnieniach z dawnych lat, o rozgrywaniu tych smaych scenariuszy kolejny raz?
To mnie nie boli.
Więc, może nadeszła pora na radość?
Wszystko na to wskazuje.
Tak szczerze, to zawsze jest na co narzekać - Pytanie czy to ma jakis sens, czy warto i czy nie szkoda na to czasu.
Szkoda.
piątek, 15 sierpnia 2008
Popiszmy
Wiesz... też jesteś człowiekiem - nawet jeśli tego nie widzisz i inni tego nie dostrzegają.
Krew i błoto. Myśli o zniszczeniu, przemocy i gniewie. Krew. Spływająca po twarzy, brunatna, jeszcze ciepła.
Stop.
Czerń - mi nie wolno.
Nie tak.
Tylko w ostateczności.
Przemoc to nie wyjście. Czasami, niestety, konieczność. Zakończenie.
Innymi słowami - porażka. Dlatego, że nie dało rady obrać innej drogi.
A teraz co?
A teraz...wracam do swojej rzeczywistości.
Krew i błoto. Myśli o zniszczeniu, przemocy i gniewie. Krew. Spływająca po twarzy, brunatna, jeszcze ciepła.
Stop.
Czerń - mi nie wolno.
Nie tak.
Tylko w ostateczności.
Przemoc to nie wyjście. Czasami, niestety, konieczność. Zakończenie.
Innymi słowami - porażka. Dlatego, że nie dało rady obrać innej drogi.
A teraz co?
A teraz...wracam do swojej rzeczywistości.
sobota, 2 sierpnia 2008
Za życie i pożycie
Za każdym razem mnie to intryguje.
Za każdym kurwa razem.
Potrafisz odebrać człowiekowi cała radość nadchodzącego dnia.
Potrafisz całą tą radość dać.
Jak to jest, że tylko stworzyć możesz co zniszczycz? W dowolnej kolejności.
Mam sporo pracy ostatnio. Może siebie sam okłamuję.
Ale jedno wiem: mam wiarę, że się uda.
Po schodach łatwiej się chodzi jeśli są to schody, które sam zbudowałeś.
Nie utrudniaj. Proszę.
W ludziach jest tak dużo ze zwierzęcia.
Czasami czuję, że kiedyś było lepiej - łatwiej.
Bo nie pytałem siebie o jutro. Bo wszystko było teraz, było chwilą i ta chwila znikała wraz ze wschodzącym słońcem. Czasami mam ochotę znowu tak żyć. Unosić się. Latać. Przesuwać się przez czas jak mgła
Dzień jak Noc.
Noc jak Czerń.
"Wiem jedno... będziesz wiedział kiedy odejść" - zastanawiające, że ja dalej pamiętam te słowa.
Masz rację. Życie jak muzyka - jak piękny sen.
Tyle, że ja już nie piszę tego wiersza.
Czas płynie.
O tak... do przodu, a za mną wspomnienia - i dobre i te złe - wszystko było lekcją.
"Wspomnienia z Dawnego Raju"
Dlaczego doprowadzasz mnie do stanu takiego, że muszę tutaj przychodzić?
Nie odpowiesz. Boisz się. Wstydzisz. Sam nie wiem. Szkoda.
Zbierzmy się. Pojedźmy. Żyjmy tak jak kiedyś. Bez zobowiązań. Nie mam już smutku w sercu.
Sierpień.
Pokój.
Za każdym kurwa razem.
Potrafisz odebrać człowiekowi cała radość nadchodzącego dnia.
Potrafisz całą tą radość dać.
Jak to jest, że tylko stworzyć możesz co zniszczycz? W dowolnej kolejności.
Mam sporo pracy ostatnio. Może siebie sam okłamuję.
Ale jedno wiem: mam wiarę, że się uda.
Po schodach łatwiej się chodzi jeśli są to schody, które sam zbudowałeś.
Nie utrudniaj. Proszę.
W ludziach jest tak dużo ze zwierzęcia.
Czasami czuję, że kiedyś było lepiej - łatwiej.
Bo nie pytałem siebie o jutro. Bo wszystko było teraz, było chwilą i ta chwila znikała wraz ze wschodzącym słońcem. Czasami mam ochotę znowu tak żyć. Unosić się. Latać. Przesuwać się przez czas jak mgła
Dzień jak Noc.
Noc jak Czerń.
"Wiem jedno... będziesz wiedział kiedy odejść" - zastanawiające, że ja dalej pamiętam te słowa.
Masz rację. Życie jak muzyka - jak piękny sen.
Tyle, że ja już nie piszę tego wiersza.
Czas płynie.
O tak... do przodu, a za mną wspomnienia - i dobre i te złe - wszystko było lekcją.
"Wspomnienia z Dawnego Raju"
Dlaczego doprowadzasz mnie do stanu takiego, że muszę tutaj przychodzić?
Nie odpowiesz. Boisz się. Wstydzisz. Sam nie wiem. Szkoda.
Zbierzmy się. Pojedźmy. Żyjmy tak jak kiedyś. Bez zobowiązań. Nie mam już smutku w sercu.
Sierpień.
Pokój.
poniedziałek, 30 czerwca 2008
Powroty
Lubię tutaj wracać. Jak mi życie spada na głowę to właśnie od tego miejsca zaczynam je odbudowywać.
Tutaj jest to co mnie tworzyło przez ostatnie lata.
Tutaj jest kawałek życia.
...i to wszystko daje mi siłę.
Wiem gdzie byłem. Czasami wystarczy odnaleźć iskrę, która przypomni kim się jest.
Tutaj jest to co mnie tworzyło przez ostatnie lata.
Tutaj jest kawałek życia.
...i to wszystko daje mi siłę.
Wiem gdzie byłem. Czasami wystarczy odnaleźć iskrę, która przypomni kim się jest.
poniedziałek, 23 czerwca 2008
Popłyńmy
Dawno... Dawno... Dawno - mnie tutaj nie było.
Wracam tu znowu, może dlatego, że znowu sesja. Jedno jest pewne sporo się zmieniło. Zamykam oczy. Ręce swobodnie stukają w klawiaturę. Oczy pieką. Za oknem jasno.
The Eagles w tle.
Pamiętajcie jedną rzecz: Natchnienie to ta chwila kiedy drżenie brwi staje się tak natarczywe, że każdy fragment świata zbija się w jedną całość niosąc rozwiązanie postawionego pytania.
Powoli, drobnymi krokami układam życie. Ostatnio dużo pracuję. Tworzę - staram siępostawić na nogi swoją przyszłość. Uda mi się.
"
Aniele gdzie jestes?
Przyszedłem. Tak wiem, że mnie długo nie było. Cieszę się widząć Twoją uśmiechniętą twarz. Przynieś mi ukojene w odpowiedziach i wskazówkach. Tak, wiem, że to moje życie i sam musze je przeżyć. Ostatnio czasami rozmawiamy - ale nie tutaj, nie w tej Przestrzeni. Ja zadaję pytania w pustym pokoju, korytarzu - nawet nie w swoim ojczystym języku. Potem słyszę w głowie odpowiedź. Tak pomagasz mi rozwiązywać problemy. Mądrość Przodków w Twoich ustach.
Więc przyszedłem.
Porozmawiajmy.
- Pamiętaj o tych, których kochasz. Nie trac z oczu miłości. Mów co musisz. Patrz na to co robisz. Zawsze słuchaj serca. Wybaczaj. Okazuj uczucia. Nie duśc w sobie nic.
- A co jęsli moje słowa urażą kogoś? Skrzywdzą, doprowadzą do łez?
- Żyjesz w społeczeństwie. To co ty rozumiesz jako komplement - ktoś zrozumie jako obrazę. Prawdą jest to, że słuszne postępowanie przyniesie pozytywny razultat dla dla wszystkich.
- Ludzie mają to od siebie, że się mylą - uczą na błędach.
- Więc wybaczaj pomyłki. Myśl o szczęściu, staraj się zrozumieć, słuchaj swojego głosu w pustym pokoj albo w lesie tak długo, aż opadną emocje i dojdziesz do sedna swojego postępowania. Daj się nieść szczęściu i panuj nad gniewem. Widzisz, tak na prawdę, gdy przejdziesz już cały dany tobie czas na wędrówkę po Ziemii, co chcesz zobaczyć za sobą?
- Że, żyłem w zgodzie ze sobą, że nie krzywdziłem innych ludzi i że mogę spokojnie odejść.
- Nie. Nie patrz za siebie. Oczekuj tego co się stanie dalej! Śmierć to nie koniec. To wymysł tych którzy chcą, żyć tak żeby ich zapamiętano, żeby mogli spokojnie odejść. Jęśli każdego dnia kładąc się spać zapytasz siebie: "Czy podobał mi się ten mój dzień?" Z czasem zrozumiesz, że życie to dar, przejażdżka kolejką górską i przeżycie tak cudowne w soim ogromnie, że rozpamiętywanie nie ma sensu bo liczy się tylko to, że teraz jest.
- A jeśli się skończy?
- Nie pytaj mnie pod publikę. Tak naprawdę nie chciałeś zadać tego pytania. Nie musiałeś bo znasz odpowiedź.
"
Faktycznie... znam. Gdy życie się skończy - to tylko ciało wróci do odwiecznego cyklu życia a dla mnie wstanie nowy dzień - gdzie? i czy po ludzku można nazwać to dniem? Co odkryję? Przyznam, że cenię sobie stabilizację i bezpieczeństwo ale jednak te pytania mnie pociągają, dają nutę zróżnicowania w życiu i dają też... hmmm... tak.. spokój.
Wracam tu znowu, może dlatego, że znowu sesja. Jedno jest pewne sporo się zmieniło. Zamykam oczy. Ręce swobodnie stukają w klawiaturę. Oczy pieką. Za oknem jasno.
The Eagles w tle.
Pamiętajcie jedną rzecz: Natchnienie to ta chwila kiedy drżenie brwi staje się tak natarczywe, że każdy fragment świata zbija się w jedną całość niosąc rozwiązanie postawionego pytania.
Powoli, drobnymi krokami układam życie. Ostatnio dużo pracuję. Tworzę - staram siępostawić na nogi swoją przyszłość. Uda mi się.
"
Aniele gdzie jestes?
Przyszedłem. Tak wiem, że mnie długo nie było. Cieszę się widząć Twoją uśmiechniętą twarz. Przynieś mi ukojene w odpowiedziach i wskazówkach. Tak, wiem, że to moje życie i sam musze je przeżyć. Ostatnio czasami rozmawiamy - ale nie tutaj, nie w tej Przestrzeni. Ja zadaję pytania w pustym pokoju, korytarzu - nawet nie w swoim ojczystym języku. Potem słyszę w głowie odpowiedź. Tak pomagasz mi rozwiązywać problemy. Mądrość Przodków w Twoich ustach.
Więc przyszedłem.
Porozmawiajmy.
- Pamiętaj o tych, których kochasz. Nie trac z oczu miłości. Mów co musisz. Patrz na to co robisz. Zawsze słuchaj serca. Wybaczaj. Okazuj uczucia. Nie duśc w sobie nic.
- A co jęsli moje słowa urażą kogoś? Skrzywdzą, doprowadzą do łez?
- Żyjesz w społeczeństwie. To co ty rozumiesz jako komplement - ktoś zrozumie jako obrazę. Prawdą jest to, że słuszne postępowanie przyniesie pozytywny razultat dla dla wszystkich.
- Ludzie mają to od siebie, że się mylą - uczą na błędach.
- Więc wybaczaj pomyłki. Myśl o szczęściu, staraj się zrozumieć, słuchaj swojego głosu w pustym pokoj albo w lesie tak długo, aż opadną emocje i dojdziesz do sedna swojego postępowania. Daj się nieść szczęściu i panuj nad gniewem. Widzisz, tak na prawdę, gdy przejdziesz już cały dany tobie czas na wędrówkę po Ziemii, co chcesz zobaczyć za sobą?
- Że, żyłem w zgodzie ze sobą, że nie krzywdziłem innych ludzi i że mogę spokojnie odejść.
- Nie. Nie patrz za siebie. Oczekuj tego co się stanie dalej! Śmierć to nie koniec. To wymysł tych którzy chcą, żyć tak żeby ich zapamiętano, żeby mogli spokojnie odejść. Jęśli każdego dnia kładąc się spać zapytasz siebie: "Czy podobał mi się ten mój dzień?" Z czasem zrozumiesz, że życie to dar, przejażdżka kolejką górską i przeżycie tak cudowne w soim ogromnie, że rozpamiętywanie nie ma sensu bo liczy się tylko to, że teraz jest.
- A jeśli się skończy?
- Nie pytaj mnie pod publikę. Tak naprawdę nie chciałeś zadać tego pytania. Nie musiałeś bo znasz odpowiedź.
"
Faktycznie... znam. Gdy życie się skończy - to tylko ciało wróci do odwiecznego cyklu życia a dla mnie wstanie nowy dzień - gdzie? i czy po ludzku można nazwać to dniem? Co odkryję? Przyznam, że cenię sobie stabilizację i bezpieczeństwo ale jednak te pytania mnie pociągają, dają nutę zróżnicowania w życiu i dają też... hmmm... tak.. spokój.
wtorek, 18 marca 2008
Przemyślenia.
Piszę bo chcę.
Bo jutro mam egzamin.
Bo się nie uczę dzisiaj.
Bo czuję już zapach wolności, wiosny i miłości.
Tak wiem, że to dziwne ale nie jestem chamem o aż tak twardym sercu jak by się mogło wydawać.
Szukam sobie inspiracji. Prawdopodobnie zacznę się zaraz uczyć.
- Kim jesteś?
- Tobą.
- Jak wyglądasz?
- A jakim mnie stworzysz?
Mija sesja, biorę się za siebie. Dość zabierania mi wolności. Podobno, wolnym można być zawsze i w każdej sytuacji. Ja tak jeszcze nie umiem. W delikatny, bezkonfliktowy sposób postaram się tego nauczyć... gdy ten czas nadejdzie nie będzie miało dla mnie znaczenia to co się dzieje bo i tak odnajdę szczęście i pokój.
Bo jutro mam egzamin.
Bo się nie uczę dzisiaj.
Bo czuję już zapach wolności, wiosny i miłości.
Tak wiem, że to dziwne ale nie jestem chamem o aż tak twardym sercu jak by się mogło wydawać.
Szukam sobie inspiracji. Prawdopodobnie zacznę się zaraz uczyć.
- Kim jesteś?
- Tobą.
- Jak wyglądasz?
- A jakim mnie stworzysz?
Mija sesja, biorę się za siebie. Dość zabierania mi wolności. Podobno, wolnym można być zawsze i w każdej sytuacji. Ja tak jeszcze nie umiem. W delikatny, bezkonfliktowy sposób postaram się tego nauczyć... gdy ten czas nadejdzie nie będzie miało dla mnie znaczenia to co się dzieje bo i tak odnajdę szczęście i pokój.
Subskrybuj:
Posty (Atom)