poniedziałek, 4 stycznia 2010

Valkyrie

Pora zaczynać.

Ręką odnalazł klamkę. Nacisnął i delikatnie pchnął drzwi. Skrzypienie podrdzewiałych zawiasów trwało tylko moment. Jego oczom ukazało się bardzo słabo lecz ciepło oświetlone pomieszczenie. Światła padały na ściany od dołu, lekka czerwień przy podłodze przechodziła w pomarańcz by u szczytu ściany stać się nieprzeniknioną czernią. Pod ścianami poustawiane były stoły. Pomimo małej ilości światła i tak wyglądały na bardzo stare, drewno miało brudny, ciemny kolor. Blaty było widać na całej długości pomieszczenia, z każdej strony. Nawet jeden nie był wolny. Na każdym stały jakieś finezyjne kształty tylko z pozoru przypominające coś konkretnego. Stara maszyna do pisania, jakieś fiolki, zlewki, rurki, rożne rodzaje kluczy. Na ścianach obrazy i cztery okna z drewnianymi okiennicami, po jednej sztuce na każdej ze ścian. Za oknami gwiazdy. W miejscu sufitu przestrzeń i czerń.

Przybyłem. Jestem gotowy. - Specyfika tego miejsca pozwalała głosowi rozchodzić się w przestrzeni lub zamieniać nawet krzyk w cichy szept. Wszystko było tutaj względne i zależne od woli.

Jedna ze ścian się wydłużyła i na zwolnionym miejscu pojawiły się drzwi.
- Witaj, dawno cię tutaj nie było. Wiesz jaki jest mój obowiązek.
- Wiem.
- Dlatego też, pytam. Czy jesteś gotowy?
- Jestem.
- Zaczynajmy więc.

Przez świeżo powstałe drzwi wszedł mężczyzna w skórzanym płaszczu. Ciężkie buty stukały o podłogę. Niskim głosem powiedział:
- Miło cię znów tutaj widzieć. Zawsze dobrze jest wrócić do domu. Nawet gdy nie bardzo się wie dlaczego. Anioł powiedział mi, że Twoje życie się zmienia. Nie jest to nic nowego bo wszystko się zmienia, jednak podobno te zmiany burzą twój spokój.

-Sam wiesz jak to bywa w życiu – odpowiedziałem.
-Pamiętasz kim jestem? - zapytał przybysz.
-Byłeś częścią mnie. Mniemam, że to nie uległo zmianie. Ty jednak znacznie się zmieniłeś.
-Takim mnie stworzyłeś – odparł z uśmiechem unosząc jeden kącik ust.
-Pamiętałem cię jako przystojnego, dobrze zbudowanego faceta w golfie pod szyją. - Starałem się okazać sympatię.
-Jak widzisz tylko golf się zmienił – Jego twarz rozpromieniała.
-To brzmi trochę dziwnie, nie uważasz?
-Ja jestem tylko i aż tobą. Twoją imaginacją samego siebie. Częścią Ying i Yang, jedną z wielu składowych twojego Ki. Twojej Ścieżki Życia. Przejdźmy do konkretów, gdyż widzę, że tracisz koncentrację. Co cię trapi?
-Moje związki z ludźmi – odparłem szybko.
-Urodziłeś się jako jedna z tych osób, które nawiązują znajomości na całe życie. Dlatego też krótkie, przelotne znajomości nie są Twoją domeną. Nie zrealizujesz się w nich łatwo. Chyba, że taka będzie twoja wola. Pamiętaj jednak, że wszystko budzi reakcję i odzew wszechświata. Coś zyskasz ale może, acz nie musisz, coś stracić. Takie prawa.
-Nie umiem usiąść z pierwszą lepszą osobą i rozmawiać o pierwszej lepszej rzeczy. Znaczy umiem ale tylko przez moment a potem wszystko wraca do ciszy.

Starałem się uporządkować wszystkie myśli ale nie było to łatwe. Pomieszczenie w którym się znajdowałem dawało mi uczucie ciepła i schronienia, bezpieczeństwa i spokoju. Czułem jak wraca mi chęć do życia. Jak moje baterie się ładują. Po chwili znów podjąłem temat.
-Prosiłem kiedyś o osobę, która będzie szła razem ze mną na spotkanie przygód.
-Wszystkie twoje prośby zostaną spełnione jeśli Bóg tak zechce. A patrzy na Ciebie łaskawie bo chcesz zrozumieć.

Dźwięk tych słów pulsował w mojej głowie głębokim basem. Miłe uczucie. Mężczyzna kontynuował:
-Pamiętaj, że ja jestem twoją Odwagą, Siłą, Wytrwałością jestem też Agresją i Złością. To właśnie ze mną krzyczysz  gdy słyszysz huk silnika i zakrzywiasz czasoprzestrzeń otaczającego cię świata, gdy wstrzymujesz czas. Popatrz tam! - Ściana rozsunęła się i pojawiły się szerokie stalowe drzwi. Skinieniem ręki podniósł wrota do góry. Otworzył je. - To jest Twoje marzenie! - W odsłoniętym pomieszczeniu stał olbrzymi, lśniący chromem czarny krążownik na dwóch kółkach. - Valkyrie. Będzie twoja. Jeszcze nie teraz, ale obiecuję, że nie będziesz czekał tak długo jak na swój pierwszy sen. Wróćmy do tematu bo widzę, że znów mnie opuszczasz.

Istotnie czułem jak bym się rozpływał. Wszystko stawało się mgłą. Skoncentrowałem się na jego głosie i wróciłem do pomieszczenia.

- O jesteś – uśmiechnął się – Muszę przyznać, że nie dziwię się Twojej reakcji w ostatnich dniach. Anioł powiedział mi bym z tobą porozmawiał i ukoił twój niepokój.
-Masz cudowny głos. Wiesz? - Naprawdę byłem nim oczarowany.
-Takim mnie stworzyłeś. Chodź! Opowiem ci życie od świtu aż po blask! Wybory dokonane przez Ciebie sprawiły, że jest w tobie dużo z samotnika. Innymi słowy nie jesteś duszą towarzystwa, ale czuję, że bardzo byś chciał. Pamiętasz o co prosiłeś w szkole podstawowej?

Skinąłem głową, a on mówił dalej:

-Sami tworzymy swoją naturę jednak ciężko jest zmienić swoją osobowość w jednej chwili. Kochałeś ją, wiem o tym. Mówiłeś, że to magia cały ten koncert, noc, ludzie, muzyka. Tak bardzo starałeś się dopasować do niej, że wyszło zupełnie inaczej. W każdym momencie życia pamiętaj gdzie jest twoje miejsce – a jest ono tam gdzie chcesz być. Nie dziwie ci się, że nie lubisz być sam. Ciebie olewają to i ty olewaj. Walcz. Ja jestem twoim odzwierciedleniem walki. Wojownikiem, który krwawi i zabija dalej. Pamiętaj jednak o innych częściach składowych siebie. Pamiętasz tę blondynkę z którą ostatnio tutaj byłem? Ona jest Opiekunem, Namiętnością, Ukojeniem Ran. Ale się boi. Nie ma odwagi i potrzebuje mnie. A tym samym ty nas potrzebujesz. Bo ze mną ani z nią osobno nie będziesz mógł żyć spełniony. Twój Anioł. On jest Miłością i Przebaczeniem, tą wyższą formą Mądrości. On wskazuje Ci drogę. Patrz na niego często – Mężczyzna zwrócił niebieską głębię swoich oczu w moim kierunku -  bo zabłądzisz!
I na koniec pamiętaj: Gdy sobie nie radzisz, chciej by się udało. Gdy nie masz w sobie dość siły lub umiejętności zwiąż się z wartościową osobą, która Ci pomoże. Jeśli ta osoba cię zawiedzie. Nie słuchaj mnie! Słuchaj wtedy Anioła.

- Dziękuję

Mężczyzna uśmiechnął się a ja...

Obudziłem się.

środa, 23 grudnia 2009

Krawędź

Żyjemy na krawędzi.

Krawędzi przyczepności, krawędzi szybkości, własnej siły i odwagi.

Dzisiaj piszę jak dawniej, od siebie i specyficznie - tylko dla mnie zrozumiale.

Wyżej niż na szczycie. Muzyka.

Ryk silnika. Dzisiaj znowu. TAK! To mnie budzi, odnajduje w smutku i wyciąga na powierzchnię w stronę Słońca.

"Nie byłem nigdy w niebie - ale musi to być blisko gdzieś"

Ja już chyba nie potrafię. Słowo ma moc. Nie potrafię już kochać jak kiedyś. Można z tego wyrosnąć.
Teraz są zatargi i wojny. Potem konferencje. Ryk silnika. Bieszczady.

Uwielbiam ten zapach. Ostry, soczysty. Moje zmysły momentalnie przenoszą moją Duszę, po długich autostradach neuronów, do krainy wiecznej Drogi. Tak chciałem by śnieg stopniał.
Ryk silnika.

Za wszystkie nerwy, za wszystkie chore układy, za całe zło. Warto było.

"Oto jest pokój w którym ja i Ty bawiliśmy się ogniem ... a wszystkie okna i drzwi są ciągle zamknięte"

Uwielbiałem to liceum... Teraz je uwielbiam. Wtedy mówiłem, że nigdy tego nie powiem. Nigdy nie mów nigdy.
Pamiętam. Tacy czyści. Wolni. Ryk silnika. Powrót do Wolności. Ale lata nie wrócą. Utopia ciał.

Są godziny liczone podwójnie i lata nie warte nawet jednej godziny.

Tamte lata były podwójne. Ja dalej pamiętam.

Dawcy organów. Dawcy orgazmów.

200. O niczym nie myślę. Koncentracja. Czas się zatrzymuje a ja oddycham sekretnym powietrzem Boga.


Kamikaze. Boski Wiatr. Pora przywołać.

środa, 16 grudnia 2009

Grafo

Ciężko jest być szczęśliwym i spełnionym w tym co się robi. Czasami nie ogarniam.

Dreams

Obudziło mnie moje imię.

Wyraźne, delikatne acz stanowczo wypowiedziane. Nie wiem kto. W pokoju byłem sam.

Ciekawe.

czwartek, 29 października 2009

Zmiana

Niniejszym w dniu dzisiejszym przekształcam mój Azyl w moto-Azyl. Zostałem posiadaczem prawa jazdy Kat. A oraz Pięknej, Cudownie Krzyczącej 100 konnym silnikiem Yamahy Fazer z 2002r. Teraz moje Szaleństwo w Raju przybiera nowy wymiar.

Odzyskałem równowagę!

Na koniec refleksja.

Sztukę potrafią zniszczyć ludzie, sztuką w Sztuce jest zachowanie przekonań gdy rzucają w Ciebie błotem.

Cóż mogę powiedzieć? Przyjaciół poznaje się w potrzebie i nie każdy kto nazywa Cię przyjacielem nim zostanie gdy zwrócisz się o pomoc - ale tego się już dawno na błędach innych nauczyłem. Własne doświadczenie to tylko potwierdziło.

Więc: Powodzenia "przyjacielu"!

A dla Ciebie Przyjacielu szerokości i wielu wspólnych bezpiecznych kilometrów.

Odzyskałem równowagę.

Amen.

poniedziałek, 19 października 2009

Anioł

Nikt nie powiedział, że odważni żyją wiecznie... ale czy ostrożni w ogóle żyją?




Uzależnia...

...ja chcę już.

poniedziałek, 5 października 2009

Ludzie

Ludzie są jacy są. Nie zadawaj się z idiotami.

Już więcej nie mam zamiaru zadawać się z ludźmi, którzy przyjaźń liczą wymierną korzyścią.

wtorek, 8 września 2009

Arh

Rozpocząłem edukację wcześniej niż wymagano - skończyłem jeszcze wcześniej niż wymagano i od tego jeszcze kilka miesięcy ponad ten zyskany rok urwałem.

Teraz mam firmę. Zarabiam. Więcej niż przeciętny człowiek w Polsce. Chcę zarabiać jeszcze więcej.

Kolejna choroba cywilizacyjna.

piątek, 17 lipca 2009

FDG

I'm a bad guy come and fuck me...

Zasadniczo to jest jest tak: pierdole to.

Wracam tutaj bo mi źle. Moja Przestrzeń ehhh

Traktuj ludzi tak jak byś chciał być traktowany... hmmm ten fragment raczej oblałem

Podążaj ścieżka do szczęścia: to chyba też oblałem

Czym jest dla mnie teraz szczęście?

Marzeniem o chromowanej wolności...

I wiecie co?
Zaczyna się spełniać.

Dlaczego nie możesz zrozumieć, że ja nie jestem łatwym człowiekiem z którym wszystko jest banalnie proste.

Bezpieczeństwo to jest to co mnie trzyma w ryzach. Jak będę chciał się schlać to z ludźmi których bardzo dobrze znam i którym ufam. A rano powiem "wiecie jak jest" i oni zrozumieją.

Jak będę chciał ryzykować to tak by nie narażać innych.

Dajcie mi kurwa motocykl... wiatr we włosach i wolność. Nic mniej, nic więcej. Wystarczy.

Ja sam... i Przestrzeń powietrza. Eksplodująca mieszanka wybuchowa oddzielająca mnie od drogi.

Jeśli tylko byś to przeczytała... wsłuchała się.

Dla mnie to wszystko nie jest takie proste, że idę pić i tańczyć.

To już tak nie działa. Teraz mam zobowiązania. Odpowiedzialność.

Pragnę tego... bardziej niż seksu.

Szczęścia.

czwartek, 25 czerwca 2009

Virtuozo

Problem rodzi się wtedy, gdy rodzą się wątpliwości. Pozornie jest odwrotnie, bo bez problemu nie ma nad czym się zastanawiać.

A jeśli to wątpliwości rodzą problemy?

Chcę, mogę, potrafię. Tyle, że nie jestem pewien czy podejmuję właściwe decyzje.

Być jednym pośród setek tłumu to banał. Być całym tłumem to wyzwanie. Pozostanie wyjątkowym to poświęcone całe życie.

Piwa, wina, gwiazd, kobiet, bo wszystkim można ufać a jednej okazuje się nie , gitary, pieniędzy gdy stwierdzę, że mam za mało, muzyki i przyjaciół.

Kurwa co ja robię z tą firmą....