niedziela, 24 października 2010

Pytania

Powstań! Musimy! Musicie! Ja muszę!

Ten klimat. Ta lekkość. Chcę pisać. Właściwie to bym miał strasznie ciężki czas zostając pisarzem. Za mało głodu właśnie tej weny, którą mam teraz. Codzienność przytłacza ale ja się podnoszę. Odżywam. Gdy tracę siły wsiadam na motocykl, drę asfalt i zakrzywiam czasoprzestrzeń a potem jadę do Niej. Tak zwyczajnie. Tak dla siebie, dla nas. I nie zatrzyma mnie nikt bo to idę ja, właśnie moją drogą, którą wybrałem.
Słysze głosy w mojej głowie - podpowiadają, pomagają, ostrzegają. Nie... nie głosy. Intuicję. Głosy każą albo nakazują nie dają wyjścia. A ja wyjście zawsze mam. Decyzję tak/nie... i kroczę przed siebie.

Ile warte marzenia,
Ile to, że nic się nie zmienia... ale właśnie się zmienia. Do celu, tak prosto, zwyczajnie. Spełniając marzenia, bo o co więcej chodzi w życiu skoro i tak marzymy o miłości? I każdy tak ma, każdy kto nawet myśli, że jego to nie dotyczy. Wolność - tak trudne słowo. Wolność - taka Droga. Taka Karma. Amen.

środa, 22 września 2010

Otwieram pętlę czasu

Tak!!! Właśnie tak! Otwieram czasoprzestrzeń jednym, z pozoru, drobnym ruchem nadgarstka. Krew szybciej pompowana w żyłach przesiąka adrenaliną. 200. Wczoraj, jutro. Nie! Mknę na spotkanie teraźniejszości, chwili, sekundy - kawałka życia. Jest pięknie, pomarańczowo. Graj! Rozbrzmiewaj w mojej głowie "Desperado why don't you come to your senses?". Dziwnie poukładaliśmy swoje życia. Musimy sięgać po śmierć by doświadczyć, by cieszyć się życiem. Jaki to ma sens? Nie wiem - ale to działa. Blask każdego światła potrafi przyćmić nawet najgłębszy strumień szarej rzeczywistości.
Jutro pogrzeb motocyklisty. Czy warto? Nie wiem.

sobota, 18 września 2010

Otoczymjesteśmy

No way to prevent your soulf from... what?

Jeśli. Ponieważ. Gdyż. Obchodzi mnie to tyle co i nic. Chwiejny krok, mętne słowa, puste myśli zajmujące całą uwagę. Czemu tak żyć? Oni tak żyli i żyją. Ja tak nie chcę. Hipokryzja.

sobota, 5 czerwca 2010

Tenczas

Może to jest właśnie odpowiedni moment by palce poniosły bezwolny, burzliwy strumień myśli w Przestrzeń. Samotność i Przeszłość. Dwie niezmienne stałe w moim życiu, które mnie prześladują. Niepokonani wywieszający białe flagi na progach cudzych domów. Wiraże kolorów pozamykane w pustych butelkach po sumieniu. Wypite tak dawno temu.

Myśli, kolory, obrazy, słowa. Staje się nie tym kim chciałem... porzuciłem tamtego siebie w imię... ciężko powiedzieć czego. Wypiłem piwo. Wiedziałem, że po piwie nie wsiądę na motocykl. Do tego bym się nie zmusił. Nie chciałem po nocy rozrywać ciszy i spokoju poranka. Potrzebowałem tego. Sam na siebie nałożyłem barierę.
Chodźmy... nikt nie woła, tylko cichy szept w głowie przypomina.
Trzy cyfry na liczniku. Dwa od dawna, tylko druga i trzecia się zmieniają. To uwalnia. Tak cholernie uwalnia i budzi instynkt, który nie pozwala myśleć o niczym innym. To zabija. Tak cholernie zabija. Czasami mam ochotę dać sobie ze wszystkim spokój. Spróbowałem kilku rzeczy... kiedyś było łatwiej. Im dalej w las tym ciemniej ale zabawki coraz bardziej skomplikowane i tak cholernie pociągające.
Gdyby można było iść przez życie tylko z bagażem tych doświadczeń o których się chce pamiętać. Żyło by się łatwo.
Tylko czy nie popełniało by się cały czas tych samych błędów?

poniedziałek, 10 maja 2010

Znowu ten czas

...nastał.

Przestrzeń wolności - ocena sprawiedliwości.

Czym jest miłość.

Robieniem rzeczy, których normalnie by się nie zrobiło. Wariactwem. Pamięcią.
Kochać.
Chyba pamiętać. Nie odpuszczać... nigdy.

Dzisiaj jest źle. Bo mimo wszystko nigdy nie chciałem odpuszczać. Stałem, czekałem, robiłem co mogłem. Nie mogę liczyć na to samo. To jest za dużo. Chciałem za dużo.
Ja mam wybaczać, ja mam przepraszać, ja mam być odpowiedzialny, ja mam wyciągać rękę, ja mam patrzeć w przyszłość....
Odpowiedzialność? A to jest coś takiego, że pamiętasz.
Mam teraz te wszystkie obrazy przed oczami, wszystkie te które mogłem tak radośnie na starość wspominać. Wiedziałem, że mi nie wolno. Wiedziałem, że ja bym tak nie chciał. A właśnie to, czego sam nie chciałem jej dać, otrzymałem.

Teraz jest tylko prędkość. Bo pozwala nie myśleć. Dzisiaj prawie dwa wypadki - dosłownie podręcznikowe. Kogo to obchodzi...

Nie da się żyć bez marzeń. Dużą cześć mi odebrano. Kolejna część czeka. Reszty nie zdradzę.

niedziela, 2 maja 2010

Jestem tu

Droga.

Stopery w uszy i długa prosta ku wolności. Problem? Połowa przyjemności odchodzi razem z dźwiękiem przeszywanego kaskiem i owiewkami wiatru powietrza. Bez tego szum w uszach do końca dnia i ból głowy. Jednak wolę wiatr.
Trzy krzyże, rozmowy przy piwie.
Znajome twarze, ognisko i to coś, co ciężko nazwać ale przeszkadza mi w mojej moralności.
Potem pościel w groszki i zimna podłoga.
Śniadanie, radość, kawa, radość, motocykl. Piękna droga.
Kolejne godziny, kolejni znajomi. Garaż, motocykl.
Leżę na baku a przestrzeń zaczyna się zakrzywiać wypychając mnie do przodu. Na czterysta metrów, czyli gdzieś tam,  ludzie zaczynają się oglądać. Czterysta metrów... czyli trochę mniej niż osiem sekund. Świat z za owiewki wygląda dziwnie, niewiele widać więc podnoszę głowę - tak do linii oczu. Gorąco w stopy od asfaltu na zakrętach, wibracje, przecinanie powietrza. Spojrzenia ludzi - ale czy to o to chodzi? Nie, bo potem wolniej. Już bez adrenaliny, bez pogoni Anioła Stróża.... delikatnie, płynnie, z przyjemnością.

niedziela, 11 kwietnia 2010

10 kwietnia

10.04.2010 :

Plan:

Ryk silników, parada motocyklowa, uśmiech, muzyka, bliscy sercu ludzie.

Rzeczywistość: Smoleńsk.

To miała być moja pierwsza parada motocyklowa po mieście. Pierwsza w życiu. Potem koncerty i znajomi. Miało być pięknie.

Z rana dowiedziałem się co się stało. Obserwowałem jak rzeczywistość zatrzymuje się i spycha przyszłość na drugi plan. Internet - strony przeciążone. Telewizja - zdjęte wszystkie programy.

Zebrałem tyle informacji ile się dało. Ubrałem się, przeszukałem dom, z dużym trudem, w poszukiwaniu czarnego kawałka materiału. Czułem, że tak właśnie trzeba.

Szybki prysznic motocykla i w drogę...

Kolejne rozczarowanie... tysiąc maszyn i tylko 3 wiszące czarne wstążki albo szmatki... w tym jedna moja. Taka jaką miałem, może trochę nie odpowiednia, nie ładna ale jednak upamiętniająca.
Parada odwołana - czy dobrze czy źle to dyskusyjna kwestia. Za godzinę w miejscu gdzie miał się rozpocząć przejazd mają się spotkać wszyscy by uczcić pamieć tragicznie zmarłych, rykiem silników.

Nasuwa się wiele pytań.
Dlaczego Prezydent Polski po "zamachu" na niego w Gruzji mówił, że słyszał jak ktoś krzyczy po rosyjsku?
Jak często zdarzają się katastrofy lotnicze z udziałem samolotów rejsowych?
Jak dobry i jak wyszkolony musi być pilot by siedzieć za sterami maszyny Prezydenta?
Jak duże jest prawdopodobieństwo, że akurat ten samolot, akurat w tym dniu i akurat z tym pilotem i tymi pasażerami rozbije się i nikt tego nie przeżyje?
Jak bardzo korzystne jest wyeliminowanie Głowy Państwa, które sprzeciwia się polityce swoich sąsiadów oraz jest konserwatywne aż do bólu?
Dla kogo i jak bardzo korzystna jest śmierć dowodzących armią Polski?

Ja już sobie odpowiedziałem.

Nie mam złudzeń, że takie przypadki nie istnieją.

Mam już dość słuchania w telewizji jak to Rosja nam współczuje jak się łączy w bólu, że wyemitują "Katyń" w telewizji i że Putin będzie nadzorował specjalną komisję... a czarne skrzynki i tak będą analizowane w Rosji...

Za dużo pytań.

niedziela, 14 marca 2010

Czekanie

Czekam już, zdaje mi się, 6 tygodni. Mam rację: zdaje mi się. Tak właściwie to nie wiem ile czekam, ale chyba dłużej. Niech ten śnieg się wreszcie stopi i będzie ładna pogoda. Mam potrzebę zakrzywiania czasu.
...tyle się zdarzyło przez zimę.