czwartek, 5 stycznia 2012

Mów mi. Mów do mnie.

Mów do mnie!

Mów mi to co chcę usłyszeć. Albo nie! Mów to czego słuchać nie chcę - to sprawi, że zacznę rozumieć, odkrywać i szukać odpowiedzi.

Każdy z nas ma takie swoje święte miejsce, gdzie przychodzi tylko czasem. Słucha wtedy promieni ciszy i z podziwem obserwuje śpiew spokoju.

Gdy nie mamy z kim rozmawiać, zaczynamy rozmawiać z samymi sobą. Co? Gdzie? Kiedy? Z kim? Po co? Dlaczego? Właśnie w tym momencie zdajemy sobie sprawę, że to nie pytania są ważne ale to kto je zadaje... i czy on tak na prawdę istnieje i czy ten głos ma nad nami władzę. Każdy sam szuka odpowiedzi, którą znajduje prędzej czy później.

Chciałem zadać jeszcze jakieś pytanie z kategorii tych ekstremalnie trudnych typu "co jest w życiu ważne?" ale to by już było bez większego sensu, gdyż znam odpowiedź.

Nic...

...wszystko.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Nowy Rok

Stało się. Coś się skończyło, coś się zaczyna.

Nowy Rok. Nowy Ja - taki plan i takie założenie. Świadomość siebie nie oderwana od rzeczywistości. Uda się - bo czemu ma się nie udać.

sobota, 17 grudnia 2011

Miłość

Pora chyba poprzynudzać w temacie miłości.

A może to jeszcze nie ta pora.

Nie. Ja chcę pisać.

Jedno najważniejsze. Jedno najważniejsze. To czego jesteś pewien z ostrzem na szyi. Czego jesteś pewien? Czego jesteś pewien?

I nie jestem pewien tego czy miłość jest. Nie jestem pewien czy gdzieś tam jest. Jestem pewien, że jest Prawda. Prawda wyzwala i tak trudno się z nią zmierzyć.
Gdy przebrniemy przez wszystkie mało potrzebne, mało użyteczne, bezwartościowe nazwy nadane uczuciom, tylko dlatego, że lepszych nie było - zauważymy, że samotność to dziwny stan. Połączenie braku barier z chęcią robienia wszystkiego.

Samotność. Tak jestem samotny. Czasem. Czasami. Mówić nie znaczy być zrozumianym tak jak pisanie nie znaczy, że ktoś czyta.

Gdzie jest osoba która potrafi odczytać? Jeśli jest? Czy ona jest gdzieś tam w ogóle? Nawet jeśli jest, świat jest tak dziwnie poukładany, że każdy czeka na ten pierwszy krok z drugiej strony... samemu stojąc w miejscu. Czasami potrzeba tak mało. Tak mało.... Warto działąć, by pewnego dnia nie stwierdzić, że przegrało się życie. Zawsze.

Rób albo nie rób. Nie ma próbowania.

czwartek, 8 grudnia 2011

Dzisiaj.

Kurwa. Są takie dni, że nie mam na nic siły, nic mi się nie chce.
Czasami tak się zdarza, że wydaje się, że nad nami nie ma nikogo.
Nikogo kto może powiedzieć, którędy iść, jaką decyzję podjąć.
Czasami jest tak, że można zwariować w swoim małym, pustym pokoju życia - umeblowanym tylko wygenerowanymi problemami i zadaniami do rozwiązania.
Musi być coś ponad to wszystko.
Kiedyś, tak mi się wydaje, łatwiej było patrzeć na życie. Mniej wiedzy, mniej doświadczenia i chyba to co najważniejsze mniej problemów - tak często nawkładanych nam do głowy przez innych za naszym cichym, mało świadomym przyzwoleniem.

sobota, 3 grudnia 2011

Tak czy nie

Jak się uda. Jeśli się uda. Ale czy się uda?

czwartek, 24 listopada 2011

Czasy

Czas - powoli przesypuje się przez palce lekko zmęczonych dłoni.
Granice świata i światła.
Ile każdy ma sił?

Idę odpocząć.
Today. Life is Good.

wtorek, 8 listopada 2011

For every

For every ugly sin we get... what?

Krążąc gdzieś na orbicie pomiędzy pracą, relaksem, alchemią własnego mózgu staje się powoli osobą myślącą o  sobie jako o osobie.

Zgaście światło, włączcie muzykę. Zatopcie się w falach ciepłych dzięków. Jest noc. Otacza mnie jakaś muzyka. Siedzę w łóżku i tonę. Bo jest mi... no właśnie. Jak? To tylko w mej głowie szum.

sobota, 29 października 2011

Decyzje

Najciężej w życiu jest nieść swoje własne decyzje.

"Nigdy nie pal listów miłosnych" - kiedyś to usłyszałem. Chciałem je spalić. Wszystkie. Jednak zanim to zrobiłem. Otworzyłem. Przeczytałem - raz jeszcze. Fsistko.
Z kilku lat wstecz. Teraz to już nie ma takiego znaczenia. Nie ma znaczenia bo już tutaj nie zaglądasz. Ani Ty, ani Ty, Ty też nie. Żadna z was. Nikt.

Dzisiaj zmarła moja Babcia. Nie wiem czemu wprawiło mnie to w ten dziwny stan, koncentrowania się na sobie.
Proste pytanie zadawane do lustra, ściany, monitora, szyby kasku.
Czy komuś zależy? Czy ktoś kocha, czy jest takie coś jak miłość?
Sprawdzaj ludzi w Ogniu, budź go, podsycaj. Każdy prędzej czy później zabija to co kocha i krzywdzi tych, których kocha. Jednak tylko Ci nieliczni potrafią potem wstać, uśmiechnąć się, przytulić. Tylko skrzywdzeni potrafią docenić. A czasami wystarczy tak mało. Jeden gest, jedno słowo by zamienić zwykłą codzienność w lawinę rozpaloną uczuciami. Jedna, krótka chwila codzienności by odmienić przyszłość. Musi Tobie zależeć. Kimkolwiek i gdziekolwiek jesteś, bo mój organizm tak jak wody i powietrza potrzebuje pewności, że nawet jeśli świat się zawali to na drugiej stronie tęczy nie będzie czekał na mnie materialny świat, tylko Ty.

Nie wiem ile tak jeszcze wytrzymam. Zbliża się zima to dobrze. Dzisiaj czułem krawędź. Tą cienką linię dzielącą zalany endorfinami mózg od bólu podłoża. Wielokrotnie. Na każdym zakręcie. Nie potrafiłem powstrzymać się od ryku silnika tego cudownego pędu pozbawionego problemów. Zaczynam się tego bać. Gdy przestanę czuć strach, zacznę robić coś innego.

środa, 26 października 2011

Jak szał na wiatr.

Jestem. Przybyłem. Słuchaj. Pamiętaj.

Zapomnij, nie chcę już dłużej.
Tysiące dziwnych myśli pulsujących w napiętych skroniach. Tyle miłości, nazywanej fałszem i tyle wścieklizny mylonej z uczuciami.
Powracamy tylko gdy wszechświat przestaje być do końca znośny. Tylko, gdy wszystkie inne drogi doprowadziły do zupełnego osłupienia nasze skołatane codziennością zmysły. Tylko, gdy już nie ma chwili na bezkresny krzyk wątpliwości, poprzedzony pytaniem czym, kim i dlaczego jestem, tutaj w tej chwili w tym ciele i  z tymi zmaganiami, które mnie doświadczają.

Droga. Znowu mnie woła. Nakazuje gnać, pędzić do przodu. Wyć w nadziei znalezienia odrobiny schronienia w jej mrocznych, zimnych i zalanych adrenaliną ramionach.

niedziela, 23 października 2011

meteo

Meteorologia. Zawsze chciałem się tego nauczyć. Właśnie w tej chwili
siedzę na zajęciach z tego dziwnego przedmiotu.

Marzenia. Pieniądze. Jedno słowo, jeden dzień. Gdzie mój Ogień, który
rozrywa cień.

Siedze tutaj nakręcony kawą, szukając kawałków siebie.
Mało snu, dużo ludzi. Nie tutaj. Wczoraj. Co mi po tym?
Jedno czarne i głośne marzenie. Muszę. "Zawsze dostajesz to co
chcesz". Tak. Czasami tylko, za dużo bym chciał. Czasami. To chyba
właśnie paradoks mojego życia. Chcę doskonałości. Tak mi się wydaje.
Ja chce być doskonały. Już nie chce oddziaływać na innych. Teraz to
ja. Ja, chcę być doskonały.

Jakieś sugestie?

--
Wysłane z mojego urządzenia przenośnego