niedziela, 6 maja 2012

Widlasty Ejt

Wczoraj był dzień, który zdarza się raz na sto lat. Księżyc blisko Ziemii i pełnia. Ten właśnie dzień wybrałem na pierwszy wyjazd z garażu widlastej ósemki z amerykańskim rodowodem. Było sporo przeszkód, sporo przeklinania i dużo piwa na rozruszanie szarych komórek przez ostatni miesiąc.

Jechałem sobie, wsłuchując się w bulgot samochodu, przez to stające się ciekawym miasto i powiem szczerze, że celebracja tego momentu nie wyszła dokładnie tak jak chciałem ale... co z tego? Marzenia są piękne bo są i się spełniają.

V8.


czwartek, 22 marca 2012

Siła Marzeń

"Uważaj o czym marzysz bo to może się spełnić"

Potęga marzeń jest wielka. Jeszcze dziś pamiętam jak wychodząc z garażu widziałem w nim czerwonego Muscle Car'a... i wiesz co się stało? Od tamtej pory upłynęło jakieś 3 lata.
Teraz, właśnie w tym samym garażu, stoi Pontiac Firebird '86 5.0L V8. Jest piękny.

wtorek, 13 marca 2012

Dżemem

Jedziemy Dżemem.

Jesteś cała w trawie. TUTAJ Włącz i płyń ze mną...

Kiedyś zabłądziłem. Daj mi spokojny, piękny sen. Daj mi radość. Piękne poranki, cudowne dnie, noce bez snu - tak długo czekałem.

Płyń!

Tylko w snach...

Wiesz? Ja znowu chcę grać... Znowu wstawać w nocy tylko po to...

Może kiedyś, pewnej pięknej nocy, gdy otworzymy swe błyszczące oczy, ściana obok łóżka nie będzie jedynie świadkiem niemego snu.

Tego pragnę. Jako szaleniec w raju ze sztyletem w ręku.

Delikatne. Czyste - tak jak myśli moje.

Marzenia

So fuckin' hard to understand.

Ogień. Lewy pas, gaz i płynę.

Marzenia. Dzisiaj chcę marzyć. Nie wygrałem w urodziny tego czego mi życzono. Kto wie, może wygrałem znacznie, znacznie więcej.

Boski Wiatr.... Przybywaj! Bo moje skrzydła już dłużej nie chcą być złożone na plecach.

niedziela, 26 lutego 2012

niby nie

Dlaczego niby tak? A dlaczego niby nie?

piątek, 17 lutego 2012

Dziwne.

Dziwne nie jest to, że wszystko co robimy ma swój skutek. Dziwne jest to, że zazwyczaj nie rozumiemy co robimy.

Potrzeba wiele by zrozumieć. Wiele to bardzo szerokie pojęcie.

hurej

Hurej hurej! - bo czemu nie?

czwartek, 9 lutego 2012

ona tak jak moja pierwsza dziewczyna...

Tak.


Moja pierwsza dziewczyna - dużo, dużo lat temu - zapytała mnie, z wyrzutem, co ja chcę robić w życiu? Cały czas tylko mówię, że chcę jeździć motocyklem... Nie wiedziałem na jakie studia chcę iść a już przyszłości ze studiami nie wiązałem w żaden sposób. Czy tylko to chcę robić i że tylko to? A gdzie miejsce dla niej, wspólnego domu...
Wtedy powiedziałem, że chcę mieć własną firmę i jeździć motocyklem, zostawiać wszystko i jechać - choć nawet nie do końca wtedy jeszcze wiedziałem co to znaczy wolność w Drodze, wiatr we włosach, ryk silnika w uszach i zapach świeżego powietrza w nozdrzach. Teraz już wiem.
I wiesz co? To się dzieje. Jest właśnie tak. Tak właśnie żyję.
Chyba by się zdziwiła...

Mam dziwne wrażenie, że ten blog w jakiś sposób stał się jedynym źródłem komunikacji. Nie z moją pierwszą dziewczyną - wtedy nie było tej Przestrzeni - ale z Tobą. Wiem, że myślisz, że chodzi mi o kogoś innego - nie myśl... reaguj. Widok z dachu jest taki piękny....

Jak już mówiłem:

"Świat jest tak dziwnie poukładany, że każdy czeka na ten pierwszy krok z drugiej strony... samemu stojąc w miejscu. Czasami potrzeba tak mało. Tak mało.... Warto działać"

http://personality.visualdna.com/1/results/11520764/

środa, 25 stycznia 2012

Powtórka z rozrywki

"Znów zabijają w nas młodość, znów zabierają nam wolność" - Jest to tekst piosenki. Wpisując ten tekst na tego bloga, który korzystając z dobrodziejstwa internetu jest moją prywatną, anonimową odskocznią od tego całego pojebanego, utopionego we własnych rzygowinach acz tak często pięknego świata, złamałem w myśl ustawy, która zostanie podpisana 26 stycznia, prawo.

26 Stycznia 2012.

Majowie nie mieli racji. Świat nie skończy się w grudniu 2012. Wolny świat skończy się własnie 26 stycznia. Oczywiście nie nastąpi to z dnia na dzień. To tak jak z gotowaniem żaby. Powoli... powoli... Woda staje się cieplejsza i cieplejsza, z każdą sekundą cieplejsza. Żaba nie ucieka. Woda wrze. Żaba traci życie. Tak będzie z nami. Anonimowymi internautami. Ten blog jest anonimowy. Ty go znasz i Ty też go znasz. Kiedyś dałem i Tobie ten adres, ale nie wiem czy go pamiętasz - czy chcesz go pamiętać. Masz go i Ty mój Przyjacielu oraz Ty Przyjacielu. Tutaj mogę być tym kim nie mogę sobie pozwolić być w normalnym życiu. Tutaj mogę siąść, wypić chamskiego drinka z colą, uderzać opuszkami palców w klawiaturę i z lekka pociągając nosem pisać.

Bo... ja zawsze o tym marzyłem.

Wiesz? Nie będzie internetów.
Czy kochałem? Nie wiem.
Strumień myśli. Do strumienia świadomości jeszcze, jak sądzę, nie dorosłem.
Zobacz! Ja piszę.
Staram się.

Odbierają nam wolność. Wiesz? Gdzie jesteś, gdy Cie potrzebuję?

Co się stanie po podpisaniu ACTA?

Powoli. Starannie. Według planu. Karmieni złudzeniami telewizji.

Jebane skurwysyny. Oni nie są Polakami. Żadna osoba działająca na szkodę swojej ojczyzny nie ma prawa czuć się jej częścią.

Swoim własnym ludziom: inwigilację, samosąd, nadużycia.

Musimy wyjść na ulice. "Jeszcze będziecie krzyczeć pod Belwederem - Precz z komuną!".
Słyszysz rudy pajacu?
Nas jest wielu. My nie wybaczamy. My nie zapominamy. Oczekuj nas.

Popełniłeś błąd. Uderzyłeś w kierowców. Uderzyłeś w kibiców. A najgorzej, że uderzyłeś w internet.

wtorek, 10 stycznia 2012

Tak!

Dzisiaj. Dzisiaj mogę zacząć od nowa.

Tak.