Nie ma anonimowości.
Właściwie to jest, ale nie tu gdzie teraz patrzysz - da się - ale te miejsca często zaprzeczają ludzkiej naturze a już na bank mojej.
Znaleźć, dowiedzieć się. To takie proste. Czasem mam wrażenie, że to trochę złe - taka dziwna umiejętność zdobyta przypadkiem w pracy.
wtorek, 5 lutego 2013
poniedziałek, 28 stycznia 2013
HDL
Musimy być czymś więcej.
Czymś więcej niż podsumowaniem naszych oddechów i codziennych czynności, które wykonujemy jak zautomatyzowana linia produkcyjna.
Idź i zarabiaj, pracuj i kupuj. Jakby mi ktoś powiesił nad głową kreskówkowy odważnik o masie 100 ton.
Przeszukałem tyle dróg, ścieżek i traktów. Ciągle o tą jedną drogę za mało. Ciągle za mało. Szukałem w sztukach walk, eksplodującym paliwie, pracy do granic wytrzymałości, rozwoju siebie, dźwięku legend, szukałem też w innych ludziach.
Stoję teraz tutaj, na przestrzeni wieków, plac jest pusty a ja otoczony jestem tylko Przestrzenią. Nie ma pięknej trawy pod stopami tylko marmur. Gdzieś, coś poszło nie tak. Wracajcie, wszystko spierdoliliśmy.
Może litość w niebie?
Czuję fale - fale życia. Ciężko mi określić w którym miejscu teraz jestem ale wiem, że znowu chcę to wszystko rzucić i biec bo gdzieś tam musi być lepszy ja - prawdziwszy. Zdejmij z siebie ograniczenia, kim wtedy będziesz? Zupełnie inną osobą. Czy lepszą czy nie - nie wiem. Bez ograniczeń nawet to rozróżnienie się zaciera.
Z miłości albo strachu. A gdzie w tym podstawa? Odpowiedź mnie trochę przeraża.
Uniezależnić się - wyjść z tych ram.
Meditate. Fuck everything else.
Moje życie a nie wasze zlecenia.
Czymś więcej niż podsumowaniem naszych oddechów i codziennych czynności, które wykonujemy jak zautomatyzowana linia produkcyjna.
Idź i zarabiaj, pracuj i kupuj. Jakby mi ktoś powiesił nad głową kreskówkowy odważnik o masie 100 ton.
Przeszukałem tyle dróg, ścieżek i traktów. Ciągle o tą jedną drogę za mało. Ciągle za mało. Szukałem w sztukach walk, eksplodującym paliwie, pracy do granic wytrzymałości, rozwoju siebie, dźwięku legend, szukałem też w innych ludziach.
Stoję teraz tutaj, na przestrzeni wieków, plac jest pusty a ja otoczony jestem tylko Przestrzenią. Nie ma pięknej trawy pod stopami tylko marmur. Gdzieś, coś poszło nie tak. Wracajcie, wszystko spierdoliliśmy.
Może litość w niebie?
Czuję fale - fale życia. Ciężko mi określić w którym miejscu teraz jestem ale wiem, że znowu chcę to wszystko rzucić i biec bo gdzieś tam musi być lepszy ja - prawdziwszy. Zdejmij z siebie ograniczenia, kim wtedy będziesz? Zupełnie inną osobą. Czy lepszą czy nie - nie wiem. Bez ograniczeń nawet to rozróżnienie się zaciera.
Z miłości albo strachu. A gdzie w tym podstawa? Odpowiedź mnie trochę przeraża.
Uniezależnić się - wyjść z tych ram.
Meditate. Fuck everything else.
Moje życie a nie wasze zlecenia.
poniedziałek, 21 stycznia 2013
Dżungla
Dzisiaj rano - pomiędzy śniadaniem a kawą - zdałem sobie sprawę, że żyję w dżungli. Miejskiej dżungli. Takiej specyficznej, bez drapaczy chmur i smogu ale w pośpiechu. Kiedy zwalniam, widzę jak wszystko pędzi obok mnie. Sekundy, minuty, godziny, dni.
Po co?
Czasami mam wrażenie, że to marnowanie życia - poświęcanie czasu na rzeczy, które nie mają głębszego sensu i nie wzbogacają mnie czy moich bliskich. Nie mówię o marzeniach, drodze do ich spełnienia - to jest piękne i uczy bardzo dużo o sobie.
Zmarnowany czas - o tym piszę. Latach bez fantazji, godzinach bez marzeń, minutach bez bicia serca - o narzuconych wytycznych, kajdanach w które sami godzimy się ubrać. W które ja się godziłem ubierać. Na szczęście to zrozumiałem.
Po co?
Czasami mam wrażenie, że to marnowanie życia - poświęcanie czasu na rzeczy, które nie mają głębszego sensu i nie wzbogacają mnie czy moich bliskich. Nie mówię o marzeniach, drodze do ich spełnienia - to jest piękne i uczy bardzo dużo o sobie.
Zmarnowany czas - o tym piszę. Latach bez fantazji, godzinach bez marzeń, minutach bez bicia serca - o narzuconych wytycznych, kajdanach w które sami godzimy się ubrać. W które ja się godziłem ubierać. Na szczęście to zrozumiałem.
poniedziałek, 14 stycznia 2013
Wieczór pytań
...i jaki był pierwszy kolor zobaczony na oczy?
Jakie pierwsze usłyszane słowo?
Czy kiedykolwiek znajdziesz to czego szukasz?
Jaki jest kolor Twojej twarzy?
Czy tęcza jest realna?
Dokąd idziesz gdy biegniesz?
Czy kiedykolwiek będziesz wiedzieć?
...i po co czuć jeśli światło przenika przez szkło?
Czy chciwość musi nami władać?
Gdzie jest nasza władza jeśli wszystko co mamy to złudzenia?
Gdzie są Twoje usta i gdzie wiodą mnie Twoje myśli?
Gdzie wybiega mój błędny wzrok zatopiony w kryształach Twoich oczu?
A jeśli wszystko to, ogarnięte blaskiem każdego nowego dnia, sprawia, że wieczorem siedzę tutaj widząc, że biec znaczy zdobywać ale nie szczęście tylko chwile radości to czy wtedy będę dzisiaj spokojny?
Jakie pierwsze usłyszane słowo?
Czy kiedykolwiek znajdziesz to czego szukasz?
Jaki jest kolor Twojej twarzy?
Czy tęcza jest realna?
Dokąd idziesz gdy biegniesz?
Czy kiedykolwiek będziesz wiedzieć?
...i po co czuć jeśli światło przenika przez szkło?
Czy chciwość musi nami władać?
Gdzie jest nasza władza jeśli wszystko co mamy to złudzenia?
Gdzie są Twoje usta i gdzie wiodą mnie Twoje myśli?
Gdzie wybiega mój błędny wzrok zatopiony w kryształach Twoich oczu?
A jeśli wszystko to, ogarnięte blaskiem każdego nowego dnia, sprawia, że wieczorem siedzę tutaj widząc, że biec znaczy zdobywać ale nie szczęście tylko chwile radości to czy wtedy będę dzisiaj spokojny?
sobota, 12 stycznia 2013
Dzisiaj
Nie wiem dlaczego dzisiaj.
Moja przestrzeń.
Zimne kamienie pod stopami.
Adrenalina.
Ciemny tunel wijący się w zastraszającym tempie.
Świeża trawa otulająca bose stopy.
To takie ważne.
Znowu zadaję pytania. A może zebrać się w sobie na dosłownie trzydzieści sekund absolutnej odwagi? Potem zobaczyć jak wiele się zmieniło.
Chyba szkoda, że nie wiesz o tym. Może już czas?
Moja przestrzeń.
Zimne kamienie pod stopami.
Adrenalina.
Ciemny tunel wijący się w zastraszającym tempie.
Świeża trawa otulająca bose stopy.
To takie ważne.
Znowu zadaję pytania. A może zebrać się w sobie na dosłownie trzydzieści sekund absolutnej odwagi? Potem zobaczyć jak wiele się zmieniło.
Chyba szkoda, że nie wiesz o tym. Może już czas?
poniedziałek, 31 grudnia 2012
Noworocznie
Uwielbiam sport. Uczy pokory.
Pokora, szacunek do własnego siebie, poświęconego czasu. Upadać by powstać. Najpierw chodzić by potem latać.
Tak naturalnie, gdy sprawia mi to przyjemność. Kiedyś mi powiedzieli, że to droga do osiągania kolejnych stopni swoich umietność jest najciekawsza a potem już nie jest tak ciekawie. Mylili się a ja znalazłem swoją odpowiedź - to kwestia motywacji. Radość pojawia się wtedy gdy coś przychodzi naturalnie, momentami można nawet powiedzieć, że staje się rutynowe. To jest najpiękniejsze. Tak właśnie wygląda osiąganie mistrzostwa. Walka z samym sobą zamienia się w przyjemność i to jest najlepszą nagrodą za cały trud.
Pokora, szacunek do własnego siebie, poświęconego czasu. Upadać by powstać. Najpierw chodzić by potem latać.
Tak naturalnie, gdy sprawia mi to przyjemność. Kiedyś mi powiedzieli, że to droga do osiągania kolejnych stopni swoich umietność jest najciekawsza a potem już nie jest tak ciekawie. Mylili się a ja znalazłem swoją odpowiedź - to kwestia motywacji. Radość pojawia się wtedy gdy coś przychodzi naturalnie, momentami można nawet powiedzieć, że staje się rutynowe. To jest najpiękniejsze. Tak właśnie wygląda osiąganie mistrzostwa. Walka z samym sobą zamienia się w przyjemność i to jest najlepszą nagrodą za cały trud.
niedziela, 23 grudnia 2012
200
Wiesz? Tęsknię do wiatru.
Tęsknię do Drogi. Tęsknię do zimnych stalowych skrzydeł. Tęsknie do zakrzywionej czasoprzestrzeni.
Tyle się dzieje, tyle się stało przez ostatnie kilka dni. Obserwuję. Nie do końca wiem gdzie dopłynę ale... płynę i uważnie przyglądam się zmianom oraz sytuacjom.
Jeden oddech by zmienić świat, jedno uderzenie skrzydeł motyla by zburzyć wszechświat.
Tęsknię do Drogi. Tęsknię do zimnych stalowych skrzydeł. Tęsknie do zakrzywionej czasoprzestrzeni.
Tyle się dzieje, tyle się stało przez ostatnie kilka dni. Obserwuję. Nie do końca wiem gdzie dopłynę ale... płynę i uważnie przyglądam się zmianom oraz sytuacjom.
Jeden oddech by zmienić świat, jedno uderzenie skrzydeł motyla by zburzyć wszechświat.
poniedziałek, 17 grudnia 2012
to coś
Nadal to mam. To coś. Coś co przykuwa uwagę, spojrzenia. Lubię to. Pora się tym znowu trochę pobawić, trochę zwariować... Tak troszeczkę, odrobinę. Acidofilia.
piątek, 14 grudnia 2012
czwartek, 13 grudnia 2012
Nakurwiaj szczęściem
Miło wiedzieć, że ludziom się układa.
Po tym poznaję ludzi bliskich i wartych uwagi - bo dzielą się swoim szczęściem.
Nie ma w tym nic złego ani dziwnego. Czemu nie dać trochę swojej radości komuś innemu? Przecież nic się nie straci.
Widzę, radość i szczęście jako płomień. Odpalasz od niego kolejny i kolejny i jeszcze jeden a Twój nie gaśnie. Gdy odpalisz świecę od świecy to palą się obie - to jest tak banalnie łatwe a tak wiele osób tego nie rozumie.
Gdy mówię o tym co mnie cieszy, wręcz podświadomie słyszę z tyłu swojej głowy "co on pierdoli, na bank tak nie myśli i się przechwala" - zazdrość, tak cholernie mocna emocja i tak strasznie słaba do odczuwania.
Wiesz gdzie to mam?
Płoń i rozpalaj innych ludzi, tańcz i baw się jakby jutra miało nie być - bo może się okazać, że nie dziś i nie jutro, nawet nie za dwadzieścia lat ale pewnego dnia faktycznie przyjdzie koniec.
Kiedyś.
Pewnego dnia.
Gdy nie będziesz miała i miał nic co da się posiąść na jeden krótki moment blasku znowu zobaczysz, że pamięta się chwile do których chcesz się uśmiechać. Bywało źle, gdy było trzeba upadać - to pozwalało powstawać silniejszym, mocniejszym, wiedzącym więcej i patrzącym dalej. Doceniaj to. To buduje ludzi.
Nie mów mi jak mam żyć - bo nie Ty będziesz za mnie umierać.
"Nie wiem jak Ty, jednak ja nie będę taki, jak Ty chcesz bym był. Nie będę zachowywał się tak jak Ty tego chcesz, nie będę mówił w sposób w jaki Ty chcesz bym mówił. Nie mów mi także, co mam robić ani co jest dla mnie dobre, nie masz o tym najmniejszego pojęcia.
Byłem, jestem i będę sobą, niezależnie czy Ci się to podoba, czy nie." - P. Rawski
Po tym poznaję ludzi bliskich i wartych uwagi - bo dzielą się swoim szczęściem.
Nie ma w tym nic złego ani dziwnego. Czemu nie dać trochę swojej radości komuś innemu? Przecież nic się nie straci.
Widzę, radość i szczęście jako płomień. Odpalasz od niego kolejny i kolejny i jeszcze jeden a Twój nie gaśnie. Gdy odpalisz świecę od świecy to palą się obie - to jest tak banalnie łatwe a tak wiele osób tego nie rozumie.
Gdy mówię o tym co mnie cieszy, wręcz podświadomie słyszę z tyłu swojej głowy "co on pierdoli, na bank tak nie myśli i się przechwala" - zazdrość, tak cholernie mocna emocja i tak strasznie słaba do odczuwania.
Wiesz gdzie to mam?
Płoń i rozpalaj innych ludzi, tańcz i baw się jakby jutra miało nie być - bo może się okazać, że nie dziś i nie jutro, nawet nie za dwadzieścia lat ale pewnego dnia faktycznie przyjdzie koniec.
Kiedyś.
Pewnego dnia.
Gdy nie będziesz miała i miał nic co da się posiąść na jeden krótki moment blasku znowu zobaczysz, że pamięta się chwile do których chcesz się uśmiechać. Bywało źle, gdy było trzeba upadać - to pozwalało powstawać silniejszym, mocniejszym, wiedzącym więcej i patrzącym dalej. Doceniaj to. To buduje ludzi.
Nie mów mi jak mam żyć - bo nie Ty będziesz za mnie umierać.
"Nie wiem jak Ty, jednak ja nie będę taki, jak Ty chcesz bym był. Nie będę zachowywał się tak jak Ty tego chcesz, nie będę mówił w sposób w jaki Ty chcesz bym mówił. Nie mów mi także, co mam robić ani co jest dla mnie dobre, nie masz o tym najmniejszego pojęcia.
Byłem, jestem i będę sobą, niezależnie czy Ci się to podoba, czy nie." - P. Rawski
Subskrybuj:
Posty (Atom)