niedziela, 14 kwietnia 2013

About time

Tylko na co.
Wieczór kawalerski, a dzisiaj niedziela - właściwie to wstałem kilka godzin temu a już jest 20:30. Ten dziwny stan lekkości gdy wszystko wydaje się być tak odległe przez wysiłek który trzeba włożyć w każdy, nawet najmniejszy, proces myślowy.
Jest ciekawie to pewne. Czwarty wymiar, chciałeś latać to skacz.

środa, 10 kwietnia 2013

riders

Riders on the storm. Dźwięk klawiszy w intrze. Gdzieś, kiedyś  mający kilka lat chłopiec właśnie przestał bać się burzy. Piękne, prawda?

poniedziałek, 18 marca 2013

Podstawowo

Kiedyś, kiedyś nie tak daleko ale już nie tak blisko. W czasie, który był i to jest pewne lecz już go nie będzie i to jest nawet jeszcze pewniejsze działo się coś co nie miało dla mnie kompletnie żadnego znaczenia i dopiero teraz powoli przypominając sobie urywki minionych skrawków pamięci dostrzegam to czego nie byłem nauczony widzieć a na co warto zawsze patrzeć... krótkie chwile.
Ciepłe powietrze, letnią porą obserwowane ze szkolnej ławki. Otwarte okno w klasie. Zapach wolności z zewnątrz. Nie miało znaczenia co będzie jutro, ale nie tak jak zdarza się to teraz - gdy doświadczenia muszą być intensywne by zagłuszyć nadejście jutra albo spokój musi wypełniać wszystko tak mocno, że nie ma większego znaczenia co będzie. Wtedy to, zwyczajnie, istniało i to istnienie stawało się codzienną wakacyjną prawdą. Bez telefonów, maili, tabletów, komputerów, samochodów, motocykli, alkoholu, imprez, koncertów.

Mówili, że im człowiek starszy tym więcej problemów. To tylko kwestia tego ile problemów dostrzegamy. Na ile zgodzimy się by nas nauczono dostrzegać problemy. Ile decydujemy się wziąć na siebie - słusznie czy nie słusznie i potrzebnie czy nie.

poniedziałek, 25 lutego 2013

nigdy

Nigdy nie porzucaj swoich marzeń. Właśnie teraz jest mi potrzebny ktoś kto mi o tym przypomni...

niedziela, 24 lutego 2013

wracać

Nie da sie żyć czyimś życiem. Pora wracać. Już pora wracać...
Tak dużo łatwiej żyć. Ja też chcę spróbować. Muszę uważać bo wiem, że mi się spodoba.

czwartek, 21 lutego 2013

zagranicznie

Ulice są szare to ludzie nadają im blask. Beton ma wszędzie podobny kolor.
Leżę i marzę. Smutek, trochę bez powodu. Doświadczenie. Wszystko razem, połączone w jedną całość bez większego sensu jak się temu przyglądam. Zawsze jest ten moment, że wiesz ale nie widzisz... I ta chwila jest najcięższa, gdy sens zamiera nawet na własnych ustach. Będzie dobrze, tyle w temacie. Blasku słońca i radosnego śmiechu.

poniedziałek, 11 lutego 2013

A jesli jest coś

"Skacz!" krzyknął chłopiec do pająka na stole. Pająk podskoczył. Chłopiec obciął mu nogi a potem znów krzyknął "Skacz!" - pająk nie podskoczył. "Pająk traci słuch gdy obetnie mu się nogi" wyciągnął wniosek chłopiec.

A jeśli pająki nie mają uszu? A co za tym idzie nie słyszą?

A może nam brakuje jakiegoś narzędzia postrzegania rzeczywistości. Nasze oczy widzą zaledwie mniej niż jeden procent spektrum elektromagnetycznego.

A może mamy takie coś ale nie umiemy z niego korzystać?

niedziela, 10 lutego 2013

Trochę

Troszeczkę. Tyle ile zmieści się w zmęczonym oddechu człowieka, który utknął gdzieś pomiędzy lustrami.

Tak jak dzisiaj.

Natchnienia. 

wtorek, 5 lutego 2013

Anon

Nie ma anonimowości.
Właściwie to jest, ale nie tu gdzie teraz patrzysz - da się - ale te miejsca często zaprzeczają ludzkiej naturze a już na bank mojej.

Znaleźć, dowiedzieć się. To takie proste. Czasem mam wrażenie, że to trochę złe - taka dziwna umiejętność zdobyta przypadkiem w pracy.

poniedziałek, 28 stycznia 2013

HDL

Musimy być czymś więcej.
Czymś więcej niż podsumowaniem naszych oddechów i codziennych czynności, które wykonujemy jak zautomatyzowana linia produkcyjna.

Idź i zarabiaj, pracuj i kupuj. Jakby mi ktoś powiesił nad głową kreskówkowy odważnik o masie 100 ton.

Przeszukałem tyle dróg, ścieżek i traktów. Ciągle o tą jedną drogę za mało. Ciągle za mało. Szukałem w sztukach walk, eksplodującym paliwie, pracy do granic wytrzymałości, rozwoju siebie, dźwięku legend, szukałem też w innych ludziach.

Stoję teraz tutaj, na przestrzeni wieków, plac jest pusty a ja otoczony jestem tylko Przestrzenią. Nie ma pięknej trawy pod stopami tylko marmur. Gdzieś, coś poszło nie tak. Wracajcie, wszystko spierdoliliśmy.

Może litość w niebie?

Czuję fale - fale życia. Ciężko mi określić w którym miejscu teraz jestem ale wiem, że znowu chcę to wszystko rzucić i biec bo gdzieś tam musi być lepszy ja - prawdziwszy. Zdejmij z siebie ograniczenia, kim wtedy będziesz? Zupełnie inną osobą. Czy lepszą czy nie - nie wiem. Bez ograniczeń nawet to rozróżnienie się zaciera.

Z miłości albo strachu. A gdzie w tym podstawa? Odpowiedź mnie trochę przeraża.

Uniezależnić się - wyjść z tych ram.

Meditate. Fuck everything else.

Moje życie a nie wasze zlecenia.