Jedziemy Dżemem.
Jesteś cała w trawie. TUTAJ Włącz i płyń ze mną...
Kiedyś zabłądziłem. Daj mi spokojny, piękny sen. Daj mi radość. Piękne poranki, cudowne dnie, noce bez snu - tak długo czekałem.
Płyń!
Tylko w snach...
Wiesz? Ja znowu chcę grać... Znowu wstawać w nocy tylko po to...
Może kiedyś, pewnej pięknej nocy, gdy otworzymy swe błyszczące oczy, ściana obok łóżka nie będzie jedynie świadkiem niemego snu.
Tego pragnę. Jako szaleniec w raju ze sztyletem w ręku.
Delikatne. Czyste - tak jak myśli moje.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą crazy in paradise. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą crazy in paradise. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 13 marca 2012
Marzenia
So fuckin' hard to understand.
Ogień. Lewy pas, gaz i płynę.
Marzenia. Dzisiaj chcę marzyć. Nie wygrałem w urodziny tego czego mi życzono. Kto wie, może wygrałem znacznie, znacznie więcej.
Boski Wiatr.... Przybywaj! Bo moje skrzydła już dłużej nie chcą być złożone na plecach.
Ogień. Lewy pas, gaz i płynę.
Marzenia. Dzisiaj chcę marzyć. Nie wygrałem w urodziny tego czego mi życzono. Kto wie, może wygrałem znacznie, znacznie więcej.
Boski Wiatr.... Przybywaj! Bo moje skrzydła już dłużej nie chcą być złożone na plecach.
piątek, 17 lutego 2012
Dziwne.
Dziwne nie jest to, że wszystko co robimy ma swój skutek. Dziwne jest to, że zazwyczaj nie rozumiemy co robimy.
Potrzeba wiele by zrozumieć. Wiele to bardzo szerokie pojęcie.
Potrzeba wiele by zrozumieć. Wiele to bardzo szerokie pojęcie.
czwartek, 9 lutego 2012
ona tak jak moja pierwsza dziewczyna...
Tak.
Moja pierwsza dziewczyna - dużo, dużo lat temu - zapytała mnie, z wyrzutem, co ja chcę robić w życiu? Cały czas tylko mówię, że chcę jeździć motocyklem... Nie wiedziałem na jakie studia chcę iść a już przyszłości ze studiami nie wiązałem w żaden sposób. Czy tylko to chcę robić i że tylko to? A gdzie miejsce dla niej, wspólnego domu...
Wtedy powiedziałem, że chcę mieć własną firmę i jeździć motocyklem, zostawiać wszystko i jechać - choć nawet nie do końca wtedy jeszcze wiedziałem co to znaczy wolność w Drodze, wiatr we włosach, ryk silnika w uszach i zapach świeżego powietrza w nozdrzach. Teraz już wiem.
I wiesz co? To się dzieje. Jest właśnie tak. Tak właśnie żyję.
Chyba by się zdziwiła...
Mam dziwne wrażenie, że ten blog w jakiś sposób stał się jedynym źródłem komunikacji. Nie z moją pierwszą dziewczyną - wtedy nie było tej Przestrzeni - ale z Tobą. Wiem, że myślisz, że chodzi mi o kogoś innego - nie myśl... reaguj. Widok z dachu jest taki piękny....
Jak już mówiłem:
"Świat jest tak dziwnie poukładany, że każdy czeka na ten pierwszy krok z drugiej strony... samemu stojąc w miejscu. Czasami potrzeba tak mało. Tak mało.... Warto działać"
http://personality.visualdna.com/1/results/11520764/
Moja pierwsza dziewczyna - dużo, dużo lat temu - zapytała mnie, z wyrzutem, co ja chcę robić w życiu? Cały czas tylko mówię, że chcę jeździć motocyklem... Nie wiedziałem na jakie studia chcę iść a już przyszłości ze studiami nie wiązałem w żaden sposób. Czy tylko to chcę robić i że tylko to? A gdzie miejsce dla niej, wspólnego domu...
Wtedy powiedziałem, że chcę mieć własną firmę i jeździć motocyklem, zostawiać wszystko i jechać - choć nawet nie do końca wtedy jeszcze wiedziałem co to znaczy wolność w Drodze, wiatr we włosach, ryk silnika w uszach i zapach świeżego powietrza w nozdrzach. Teraz już wiem.
I wiesz co? To się dzieje. Jest właśnie tak. Tak właśnie żyję.
Chyba by się zdziwiła...
Mam dziwne wrażenie, że ten blog w jakiś sposób stał się jedynym źródłem komunikacji. Nie z moją pierwszą dziewczyną - wtedy nie było tej Przestrzeni - ale z Tobą. Wiem, że myślisz, że chodzi mi o kogoś innego - nie myśl... reaguj. Widok z dachu jest taki piękny....
Jak już mówiłem:
"Świat jest tak dziwnie poukładany, że każdy czeka na ten pierwszy krok z drugiej strony... samemu stojąc w miejscu. Czasami potrzeba tak mało. Tak mało.... Warto działać"
http://personality.visualdna.com/1/results/11520764/
środa, 25 stycznia 2012
Powtórka z rozrywki
"Znów zabijają w nas młodość, znów zabierają nam wolność" - Jest to tekst piosenki. Wpisując ten tekst na tego bloga, który korzystając z dobrodziejstwa internetu jest moją prywatną, anonimową odskocznią od tego całego pojebanego, utopionego we własnych rzygowinach acz tak często pięknego świata, złamałem w myśl ustawy, która zostanie podpisana 26 stycznia, prawo.
26 Stycznia 2012.
Majowie nie mieli racji. Świat nie skończy się w grudniu 2012. Wolny świat skończy się własnie 26 stycznia. Oczywiście nie nastąpi to z dnia na dzień. To tak jak z gotowaniem żaby. Powoli... powoli... Woda staje się cieplejsza i cieplejsza, z każdą sekundą cieplejsza. Żaba nie ucieka. Woda wrze. Żaba traci życie. Tak będzie z nami. Anonimowymi internautami. Ten blog jest anonimowy. Ty go znasz i Ty też go znasz. Kiedyś dałem i Tobie ten adres, ale nie wiem czy go pamiętasz - czy chcesz go pamiętać. Masz go i Ty mój Przyjacielu oraz Ty Przyjacielu. Tutaj mogę być tym kim nie mogę sobie pozwolić być w normalnym życiu. Tutaj mogę siąść, wypić chamskiego drinka z colą, uderzać opuszkami palców w klawiaturę i z lekka pociągając nosem pisać.
Bo... ja zawsze o tym marzyłem.
Wiesz? Nie będzie internetów.
Czy kochałem? Nie wiem.
Strumień myśli. Do strumienia świadomości jeszcze, jak sądzę, nie dorosłem.
Zobacz! Ja piszę.
Staram się.
Odbierają nam wolność. Wiesz? Gdzie jesteś, gdy Cie potrzebuję?
Co się stanie po podpisaniu ACTA?
Powoli. Starannie. Według planu. Karmieni złudzeniami telewizji.
Jebane skurwysyny. Oni nie są Polakami. Żadna osoba działająca na szkodę swojej ojczyzny nie ma prawa czuć się jej częścią.
Swoim własnym ludziom: inwigilację, samosąd, nadużycia.
Musimy wyjść na ulice. "Jeszcze będziecie krzyczeć pod Belwederem - Precz z komuną!".
Słyszysz rudy pajacu?
Nas jest wielu. My nie wybaczamy. My nie zapominamy. Oczekuj nas.
Popełniłeś błąd. Uderzyłeś w kierowców. Uderzyłeś w kibiców. A najgorzej, że uderzyłeś w internet.
26 Stycznia 2012.
Majowie nie mieli racji. Świat nie skończy się w grudniu 2012. Wolny świat skończy się własnie 26 stycznia. Oczywiście nie nastąpi to z dnia na dzień. To tak jak z gotowaniem żaby. Powoli... powoli... Woda staje się cieplejsza i cieplejsza, z każdą sekundą cieplejsza. Żaba nie ucieka. Woda wrze. Żaba traci życie. Tak będzie z nami. Anonimowymi internautami. Ten blog jest anonimowy. Ty go znasz i Ty też go znasz. Kiedyś dałem i Tobie ten adres, ale nie wiem czy go pamiętasz - czy chcesz go pamiętać. Masz go i Ty mój Przyjacielu oraz Ty Przyjacielu. Tutaj mogę być tym kim nie mogę sobie pozwolić być w normalnym życiu. Tutaj mogę siąść, wypić chamskiego drinka z colą, uderzać opuszkami palców w klawiaturę i z lekka pociągając nosem pisać.
Bo... ja zawsze o tym marzyłem.
Wiesz? Nie będzie internetów.
Czy kochałem? Nie wiem.
Strumień myśli. Do strumienia świadomości jeszcze, jak sądzę, nie dorosłem.
Zobacz! Ja piszę.
Staram się.
Odbierają nam wolność. Wiesz? Gdzie jesteś, gdy Cie potrzebuję?
Co się stanie po podpisaniu ACTA?
Powoli. Starannie. Według planu. Karmieni złudzeniami telewizji.
Jebane skurwysyny. Oni nie są Polakami. Żadna osoba działająca na szkodę swojej ojczyzny nie ma prawa czuć się jej częścią.
Swoim własnym ludziom: inwigilację, samosąd, nadużycia.
Musimy wyjść na ulice. "Jeszcze będziecie krzyczeć pod Belwederem - Precz z komuną!".
Słyszysz rudy pajacu?
Nas jest wielu. My nie wybaczamy. My nie zapominamy. Oczekuj nas.
Popełniłeś błąd. Uderzyłeś w kierowców. Uderzyłeś w kibiców. A najgorzej, że uderzyłeś w internet.
wtorek, 8 listopada 2011
For every
For every ugly sin we get... what?
Krążąc gdzieś na orbicie pomiędzy pracą, relaksem, alchemią własnego mózgu staje się powoli osobą myślącą o sobie jako o osobie.
Zgaście światło, włączcie muzykę. Zatopcie się w falach ciepłych dzięków. Jest noc. Otacza mnie jakaś muzyka. Siedzę w łóżku i tonę. Bo jest mi... no właśnie. Jak? To tylko w mej głowie szum.
Krążąc gdzieś na orbicie pomiędzy pracą, relaksem, alchemią własnego mózgu staje się powoli osobą myślącą o sobie jako o osobie.
Zgaście światło, włączcie muzykę. Zatopcie się w falach ciepłych dzięków. Jest noc. Otacza mnie jakaś muzyka. Siedzę w łóżku i tonę. Bo jest mi... no właśnie. Jak? To tylko w mej głowie szum.
środa, 26 października 2011
Jak szał na wiatr.
Jestem. Przybyłem. Słuchaj. Pamiętaj.
Zapomnij, nie chcę już dłużej.
Tysiące dziwnych myśli pulsujących w napiętych skroniach. Tyle miłości, nazywanej fałszem i tyle wścieklizny mylonej z uczuciami.
Powracamy tylko gdy wszechświat przestaje być do końca znośny. Tylko, gdy wszystkie inne drogi doprowadziły do zupełnego osłupienia nasze skołatane codziennością zmysły. Tylko, gdy już nie ma chwili na bezkresny krzyk wątpliwości, poprzedzony pytaniem czym, kim i dlaczego jestem, tutaj w tej chwili w tym ciele i z tymi zmaganiami, które mnie doświadczają.
Droga. Znowu mnie woła. Nakazuje gnać, pędzić do przodu. Wyć w nadziei znalezienia odrobiny schronienia w jej mrocznych, zimnych i zalanych adrenaliną ramionach.
Zapomnij, nie chcę już dłużej.
Tysiące dziwnych myśli pulsujących w napiętych skroniach. Tyle miłości, nazywanej fałszem i tyle wścieklizny mylonej z uczuciami.
Powracamy tylko gdy wszechświat przestaje być do końca znośny. Tylko, gdy wszystkie inne drogi doprowadziły do zupełnego osłupienia nasze skołatane codziennością zmysły. Tylko, gdy już nie ma chwili na bezkresny krzyk wątpliwości, poprzedzony pytaniem czym, kim i dlaczego jestem, tutaj w tej chwili w tym ciele i z tymi zmaganiami, które mnie doświadczają.
Droga. Znowu mnie woła. Nakazuje gnać, pędzić do przodu. Wyć w nadziei znalezienia odrobiny schronienia w jej mrocznych, zimnych i zalanych adrenaliną ramionach.
wtorek, 11 października 2011
Hear me.
Czasami, tak średnio raz na długi czas - czyli tyle ile potrzeba by zostać sławnym mając za przewodnika tylko swój własny nos - zastanawiam się czy ktoś czyta to co tutaj piszę.
Własna przestrzeń, What's this life for w głośnikach.
Czasami, tak średnio raz na długi czas lubię tutaj wracać. Przemyśleć. Zastanowić się jeszcze raz. Z uśmiechem spojrzeć w tył, z gorzkim smakiem w ustach znaleźć odpowiedź.
Czasami, tak średnio raz na długi czas czuję się tak jak teraz: człowiek stojący nad spełniającym się marzeniem. Takim, może i, prostym - ale moim i nie oddam go. Zdjęcie wisiało nad moim łóżkiem tyle lat. Zerwałem razem z Przeszłością.
Ale Marzenia mają to do siebie, że są nasze. "Najmojsze" - czyż nie?
Biegniemy, unosząc się na falach naszych codziennych spraw - nie czuć piasku pod stopami ani nie widać odległych wysp. Dlaczego? Przecież to takie piękne uczucie.
Własna przestrzeń, What's this life for w głośnikach.
Czasami, tak średnio raz na długi czas lubię tutaj wracać. Przemyśleć. Zastanowić się jeszcze raz. Z uśmiechem spojrzeć w tył, z gorzkim smakiem w ustach znaleźć odpowiedź.
Czasami, tak średnio raz na długi czas czuję się tak jak teraz: człowiek stojący nad spełniającym się marzeniem. Takim, może i, prostym - ale moim i nie oddam go. Zdjęcie wisiało nad moim łóżkiem tyle lat. Zerwałem razem z Przeszłością.
Ale Marzenia mają to do siebie, że są nasze. "Najmojsze" - czyż nie?
Biegniemy, unosząc się na falach naszych codziennych spraw - nie czuć piasku pod stopami ani nie widać odległych wysp. Dlaczego? Przecież to takie piękne uczucie.
sobota, 18 września 2010
Otoczymjesteśmy
No way to prevent your soulf from... what?
Jeśli. Ponieważ. Gdyż. Obchodzi mnie to tyle co i nic. Chwiejny krok, mętne słowa, puste myśli zajmujące całą uwagę. Czemu tak żyć? Oni tak żyli i żyją. Ja tak nie chcę. Hipokryzja.
Jeśli. Ponieważ. Gdyż. Obchodzi mnie to tyle co i nic. Chwiejny krok, mętne słowa, puste myśli zajmujące całą uwagę. Czemu tak żyć? Oni tak żyli i żyją. Ja tak nie chcę. Hipokryzja.
Subskrybuj:
Posty (Atom)