środa, 27 czerwca 2007

Światło

"Cudowne jest to, że ludzie wracają" jak powiedział pewien ksiądz.

Przyszła pora przemyśleć wszystko na nowo, odświeżyć stare ideały, na powrót stac się idealistą, którego nie interesuje własne odbicie w oczach innych. Tylko czy ja kiedykolwiek taki byłem?
Tego nie wiem. Jednak, jestem pewien, że gdy mówi się jakim być się chce, gdy się o tym myśli, gdy się w taką wizję siebie wierzy, wtedy prędzej czy później dochodzi się do celu.

Czasem potrzeba jakiegoś zdarzenia by uaktywnić naszą wewnętrzną moc.
Polecam "Podręcznik Wojownika Światła" Paulo Coelho - opis krętej drogi zawarty w prostych słowach. Drogi trudnej ale i pięknej.

Więc wróciłem.
2005-02-16 | 14:18:51 | crazy-in-paradise

Powrót

Dawno nic nie było.

Problemy techniczne.

Ale teraz jest, to chyba najważniejsze.

Marzenia. Pomysły. Odwaga

Miej marzenia.

Pamietaj "tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono"..."i tyle o innych ile sami sprawdziliśmy"
/Crazy&BarleyCorn/ = /BarleyCorn&Crazy/

Miej pomysły.

Bez odwagi i tak nic nie osiągniesz. Więc...

Miej odwagę.

Tylko w prawdzie przed soba i ludźmi poczujesz się wolny.

O czym pomyślisz przez ułamek sekundy czytająć te słowa?

O jakich marzeniach? Tych spełnionych czy tych, które odchodzą w dal?

Idę śnić mój sen.




2005-02-11 | 02:27:04 | crazy-in-paradise

knock, knock, knockin' on heaven's door

Stracony czas, podcięte skrzydła, konieczność walki ze zwątpieniem.

Co z tego, że to czego się nauczę jest "moje"? Mi to nie jest do niczego potrzebne.

Co mnie to wszystko obchodzi?

Złamać, ułożyć, sprawić by ludzie byli tacy jakimi ustawowo mają być.

Zostawcie mnie.

I tak mnie już dawno olano.

Odpierdolcie się...

I o nic nie pytam, bo nie chcę od Ciebie słyszeć odpowiedzi... i tyle.



2005-01-28 | 14:27:58 | crazy-in-paradise

odrestaurowane rany

Zmieniłem się.

Dzisiaj.

"Myślisz, że jest sprawiedliwość na tym świecie?" - zadano mi dzisiaj pytanie.
Bez chwili zastanowienia, z pełnym przekonaniem odparłem, że "nie"
"A myślisz, że w Niebie jest sprawiedliwość? W szpitalu pewna osoba, mówiła, że jeśli jest sprawiedliwość to jej już na tym świecie nie powinno być" powinna być już po drugiej stronie, gdzie nie ma bólu.
...ale nie była...

Teraz wiem, że nie upadam sam... chociaż upadanie w towarzystwie cieszyło mnie tylko przez moment.


Następna obserwacja:

Widziałem dziś Żydów idących do krematorium, przez chwilę poczułem jaki to musiał być lęk, jaki ogrom i skala terroru, przecież ich tam było tysiące, razem roznieśli by cały obóz w pył. Kamień na kamieniu by nie został, ale ... zawsze jest jakies ale. Ale oni się bali, strach ich paraliżował... Albo nie wiedzieli co się dzieje i to odebrało im szansę działania. Starcy, kobiety, dzieci, mężatki, panny, kwiat wieku. Wiem, że tak było wiele razy to widziałem na błyszczącym ekranie. Nigdy tak dosadnie, nigdy w takim zbliżeniu.

Umieralnia.

Jeśli ziemia mogłaby krzyczeć, krzykiem umierających na niej ludzi, to jestem pewien, że grunt pod obozami by się rozstąpił i pośród fontanny krwii rozległo by się przeraźliwe wycie... za dużo krwii wypila już ziemia... za dużo ludzkiej krwii.

Nie jestem rasistą... ale zew mordu we mnie wzbiera gdy widzę, te obstrzyżone niemieckie głowy, te ich pieprzone buty, świecące od pasty, na których codziennie odbijał się ludzki pot zmieszany z krwią. Przeklęte mundury, ze znieksztalconym słońcem, jako znakiem. Nasrane we łbie, skurwysyństwo na każdym kroku. Sadystyczne metody, brak szacunku dla ludzi. Przecież Żydzi też są ludzmi!
Jak ślepym trzeba być, żeby nie widzieć, że żydowska krew też jest czerwona?!
Te niemieckie ścierwa, oglądały całe baseny krwii, każdego przeklętego dnia swojego faszystowskiego życia. Gdzie mieli oczy? Gdzie sprawiedliwość?
Może i pośród Niemców byli ludzie dobrzy, może pośród Żydów byli ludzie źli...ale byli to ludzie... a nie zwierzęta...Faszyści nie potrafili i nadal nie umieją zrozumieć, że ich ręce są splamione krwią ludzi...nie godnych takiego rodzaju śmierci. Nikt nie zasłużył na śmierć... nie na taką..

Krwii słowami nie zmyjesz.

Nie oszukasz.


2005-01-26 | 02:58:18 | crazy-in-paradise

The Last Rebel

"There's a grey horse standin' still
As a soldier climbs in the saddle for one last ride
As the rain pours off his hat
You can see the shadows of the past written in his eyes"

Ilu znasz ludzi ze szczęściem w oczach?
Ilu z bólem i troską? Ilu ze szczerą miłością?
Wystarczy umieć patrzeć, żeby dostrzec co człowiek przeszedł, czy był skrzywdzony, czy ma żal, czy kiedykolwiek naprawdę kochał...popatrz w oczy małego dziecka, nic z tych rzeczy w nich nie znajdziesz - bo życie to wodospad zdarzeń. Droga z której nie ma odwrotu, trzeba dalej iść. Zostawiać ślady na piasku.

"Now the cannons are silent
His friends are all gone
Gotta put it all behind him
If he ever wants to find his way home
He's the last rebel on the road"

Wszyscy odejdą.
Wszyscy! Bez wyjątku. A Ty wybieraj, czy sam zakończysz swój żywot czy zdasz się na "to co zapisano"? Ryzyko, adrenalina - iluzja? Wszyscy odejdą. Z naszym przyzwoleniem czy bez. Albo będziesz tym, którego wszyscy przyjaciele już nie żyją, albo sam będziesz martwym przyjacielem...Gdzie mniejsze zło? Gdzie plus, minus, a gdzie równość? Nie znam odpowiedzi, wiem, że muszę iść i coraz więcej osób się odwraca gdy to mówię.

"Just a boy with his old guitar
Keeps to himself but everybody takes him wrong
But he carries on
Got a dream that will never die
Can't change him, no use in stayin' where you don't belong"

To jest właśnie to co mam, mój Azyl z drewna i metalui wielu to źle rozumie, zabierają mi sny, zabierają marzenia, obdzierają z wolności.
Człowiekowi można zabrać wolność, ale nie prawo do myślenia. Nie prawo do marzeń. Na wszystko przyjdzie czas. Zrobie to co zawsze chciałem. Nie pozwolę się uwięzić. Będę szedl dalej, karmiąc swoje sny nowymi planami i pomysłami, tak długo będę zostawiał miejsca, do których nie pasuję, daleko za sobą, aż osiągnę cel...

"Now he's rollin' down the highway
Gone too far too fast
No one will ever find him, he'll never look back"

Jeśli raz odejdziesz, jeśli raz pozwolisz mi odejść - nie będę patrzył za siebie... I za nic będzie mi sentyment do tego co było, za nic rozsądek i rozum, pójdę za dzikością mojego serca... ono w każdej chwili domaga się wolności. Z każdą sekundą, każda minutą, każdą godziną i każdym dniem.

Zawsze dziki, zawsze nieoswojony, zawsze wolny.


" 'Cause he's the last rebel
And he's all alone
He's the last rebel
His friends are all gone
He's the last rebel
The last rebel on the road"

Przyjaciele są.
I będą. Ale przyjaciel to osoba ludzka, też człowiek, ludzie nie umieją być w kilku miejscach naraz. Nie można tego wymagać. Jest to oczywiste, że nie zawsze będą blisko by pomóć... Ale gdy zwrócisz się o pomoc, tylko od przyjaciela ją dostaniesz. Jeśli nie otrzymasz jej, staranniej wybieraj....

"There'll never be another like him
He's the last of a dying breed
Ain't no use in tryin' to tame him
'Cause he's the last rebel"

Nigdy nie było, nigdy nie będzie.
Jestem teraz. Jedyny w swoim rodzaju, jak każdy z nas. Obdarty z zasad, ideałów, ale w środku wciąż ten sam. Ten, którego nie oswoisz. Ta cecha zawsze postawi na swoim. To jak zew, na którego wezwanie musisz odpowiedzieć, brak Twojej reakcji będzie oznaczał zaprzeczenie własnej naturze.

...i nie chciej mnie zmienić...nawet jeśli Ci się uda, ja i tak wrócę... do swojego Azylu, do marzeń i snów, bo są we mnie tak głęboko, że tylko Bóg może mi je odebrać...tylko po co, skoro sam mi je dał?

(Lynyrd Skynyrd - "The Last Rebel" lyrics by Gary Rossington, JohnnyVan-Zant, Robert Johnson, Michael Lunn)

może i przynudzam ale nad tym się właśnie teraz od 1:12 do 1:35 w poniedziałek zastanawiam...
2005-01-24 | 01:44:10 | crazy-in-paradise

Myśl

Każdy ma lęk.... nieliczni umieją pozostawić go bez odzewu emocji.
/Crazy/
2005-01-21 | 16:49:55 | crazy-in-paradise

Szaleństwo w raju

Wieczór.

A gdzie Ty jesteś?

Ciemność.

A gdzie Ty jesteś?

Ciężar.

A gdzie Ty jesteś?


W odpowiedzi echo pustki i szept wschodzącego słońca.


2005-01-21 | 16:35:56 | crazy-in-paradise

Świeca

Siedzę i patrzę.
Widzę przed oczami duszy mojej - Płomień.
Płomień świecy.
Piękny w swej elegancji, w swym spokoju, w ładzie i uporządkowaniu z jakim się pali. Równo, nieustannie, aż skończy się knot. Najmniejszy podmuch powietrza i wszystko co osiągnął zostaje zachwiane, zburzone i na zawsze stracone. Jednak on powraca, znów do dawnej formy, dawnego działania. Znów znaczy powietrze swą obecnością. Równa smuga prawie przezroczystej mgiełki unosi się nad nim. To to co pozostawia po sobie, to co jest wytworem jego działania. A gdy go ktoś chce zgasić on powstaje i dalej robi swoje.

Duzo analogii z życiem człowieka.

Tylko ilu z nas potrafi po tym jak nas raz zgaszą, powstać i kontynuować od miejsca w którym nam przerwano?

Gdy podmuch powietrza jest zbyt duży wtedy gwałtownie kończy się blask, w pamięci pozostaje tylko obraz odległy o sekundę czasu. Pozostaje błysk i uczucie ciepła bijące od niego.

Gdy będzie kończyć się tlen, powoli płomień będzie przygasał. Z każda upływającą chwilą.
Aż do kresu.
Aż do końca danego mu czasu.
I nie pozostawi ciepłego obrazu, pozostawi tylko świadomość, że wszystko musi przeminąć...
...żadnych ciepłych uczuć, prócz litości, w sercu nie zostawi...

Więc, niech mój płomień, gdy nadejdzie czas, ktoś zdmuchnie szybko, żeby pozostały po mnie tylko przyjemne wpsomnienia.

Według mnie to nie jest smutne. To jest stała część naszego życia. Jeśli uważamy ją za smutną, a chcemy radości w życiu, to musimy o śmierci zapomnieć... a przecież i tak przyjdzie.

Gdy pogodzimy się z naturą, wtedy nie ma się czego bać, innego wyjścia nie ma.
Możemy zacząć układać, swoje życie pod dyktando naszych myśli.

2005-01-20 | 13:31:19 | crazy-in-paradise

ja

Ja, Ajudah, Faust, człowiek i zwierzę w jedną formę zamknięty.

Ktoś mi cały czas pomaga... aż się z tym dziwnie czuję, jest tak jak chciałem: żeby mnie ktoś poprowadził.
Może to wynik stresu, cięzko określić. Brak przestrzeni... to napewno.

Może to właśnie przestrzeń jest kluczem, może to miejsce w którym się znajduję ma w sobie coś ze sprzeczności?
Było tu tyle agresji, zadumy, strachu, radosći. Może to jest właśnie odpowiedź.
A ja siedząc tutaj prawie codziennie, odkrywam kolejne podłoża tych emocji.
"Just like the mirror reflecting the moves of your llife" - dokładnie coś takiego. Lustro życia. Patrzysz i im dłużej się przyglądasz tym więcej widzisz... Pewna sekwencja, rutyna. Jak zawsze.

Pora zmienić miejsce. Przeprowadzić się.


2005-01-18 | 20:00:49 | crazy-in-paradise

poniedziałek, 25 czerwca 2007

...tak...

To było tak:

Powstał świat, powstał człowiek.

Człowiek był wolny, mógł wybierać jak żyć.

I wybierał.

A ja przed snem mam tylko jedną myśl w głowie. "Spieprzyliśmy wszystko koncertowo". Kiedy ciało zostaje uciszone, a umysł wchodzi na nowe tory myślenia, wtedy widzę błędy... te popełnione i te do popełnienia, to co było i co być może. Widzę to co straciłem...

Zawsze się ktoś wyłamie i gdy inni chcą dobrze, on uniesie się dumą albo ujawni swój egoizm.

I nie będzie pokoju na świecie, bo żeby łańcuch braterstwa i harmonii trwał wszystkie ogniwa muszą być mocne, a mocni są tylko Ci, którzy takimi być chcą.

Łańcuch pęka gdy pęknie najsłabsze ogniwo... a ono pękło już dawno temu.

Gdzie mamy się teraz udać?

Co zrobić, żeby powróciła chęć bycia z człowiekiem a nie z rzeczami które ten może nam dać?

Pozwolić sercu iść do przodu... i przyjąć to co słyszymy w swoim wnętrzu... to nie jest łatwe, więcej... to jest utopia.

Moja utopia.

Jeśli ktoś chociaż raz w życiu myslał w taki sposób, niech mi powie, będzie nas więcej...


2005-01-15 | 16:50:04 | crazy-in-paradise