Tak mało. 15 lat temu nawet bym nie pomyślał.
Nawet bym nie pomyślał o maszynie, motocyklu... który przekracza 300 kilometrów na godzinę.
Dzisiaj stoi w moim garażu.
Uważaj o czym marzysz bo marzenia lubią się spełniać.
On wings of steel....
poniedziałek, 22 lipca 2013
sobota, 13 lipca 2013
A jeśli?
Stoję w garażu. Coś tam grzebię. Zastanawiam się i myślę. Czy warto kupować kolejny motocykl?
Patrzę w prawy róg stołu warsztatowego. Nie musisz kupować tego motocykla ale jeśli go nie kupisz to się nie dowiesz jak to jest mieć motocykl, który jeździ 300.
Jakiś czas temu miałem wizję. Robię zdjęcie skrzydeł z loga Hondy na czarnym baku i opisuję je "ciekawe gdzie poniosą mnie te skrzydła".
Opis zmieniłem w ostatniej chwili.
Wizja się spełniła.
środa, 26 czerwca 2013
Chwila wytchnienia
Reggae. Trochę ciszej w głośnikach. Jeszcze trochę. Minimalnie. Blask monitora. Kolejny utwór. Posłuchajmy gdzie dojdziemy. Otwarte zimne piwo.
Trochę wolniej. Z zamkniętymi oczami.
Poczułem się dzisiaj tak cholernie dorosły. Nic szczególnego, wspomnienie spaceru w deszczu sprzed trzech dni mi to uświadomiło. Akceptacja a apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Tak dziwnie. Otoczony ludźmi, którzy się nie przejmują. Gdy chcą krzyczeć to krzyczą, gdy chcą coś robić to ryzykują i grają dalej... i ani trochę mi to nie przeszkadza. Zimne powietrze z gorącego, dusznego nieba.
Zmysły. Czy to już ten czas, że nawet tak proste rzeczy mnie tak cholernie nakręcają?
Kilka słów, które tak bardzo bym chciał usłyszeć. Parę ciepłych chwil. Kilka dobrych dni i ciepło.
Leć, płyń, walcz, upadaj, wstawaj. Podkręć Ogień - to takie proste.
Wakacji i odpoczynku wypełnionego, tym razem nie aktywnym ale zwykłym, najzwyklejszym lenistwem. Z wyłączonym telefonem, komputerem. Blask słońca, błękit nieba, ciepło morza daleko, daleko od domu.
Świat jest mały.
Trochę wolniej. Z zamkniętymi oczami.
Poczułem się dzisiaj tak cholernie dorosły. Nic szczególnego, wspomnienie spaceru w deszczu sprzed trzech dni mi to uświadomiło. Akceptacja a apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Tak dziwnie. Otoczony ludźmi, którzy się nie przejmują. Gdy chcą krzyczeć to krzyczą, gdy chcą coś robić to ryzykują i grają dalej... i ani trochę mi to nie przeszkadza. Zimne powietrze z gorącego, dusznego nieba.
Zmysły. Czy to już ten czas, że nawet tak proste rzeczy mnie tak cholernie nakręcają?
Kilka słów, które tak bardzo bym chciał usłyszeć. Parę ciepłych chwil. Kilka dobrych dni i ciepło.
Leć, płyń, walcz, upadaj, wstawaj. Podkręć Ogień - to takie proste.
Wakacji i odpoczynku wypełnionego, tym razem nie aktywnym ale zwykłym, najzwyklejszym lenistwem. Z wyłączonym telefonem, komputerem. Blask słońca, błękit nieba, ciepło morza daleko, daleko od domu.
Świat jest mały.
czwartek, 23 maja 2013
W nocy.
Płyń. Nic nie mów... płyń.
Pieką mnie oczy gdy je zamykam.
Dzielić się światem. Wariactwo - zapomnij.
Tak wiele do powiedzenia, pokazania - tak mało słuchających.
A jeśli nie pojedzie czysta?
To pojedzie brudna...
Dunno how to call it.
DżiEsIksAr...
Pieką mnie oczy gdy je zamykam.
Dzielić się światem. Wariactwo - zapomnij.
Tak wiele do powiedzenia, pokazania - tak mało słuchających.
A jeśli nie pojedzie czysta?
To pojedzie brudna...
Dunno how to call it.
DżiEsIksAr...
środa, 22 maja 2013
Podobno
Motocykliści mają piękne śluby i pogrzeby.
Wróciłem do domu, przemoczony choć bywało gorzej. Wanna, ciepła woda, piwo.
Paru kumpli już tam jest, wiesz? Nauczeni nie bać się...
Zabrakło szczęścia. Zabrakło Damianowi szczęścia. Tak zwyczajnie. Tak jak wtedy gdy odjeżdża Ci ostatni autobus.
"...niech pożegna go muzyka maszyn" - Ryk. On już nie wstanie, wiesz? Nie pojedzie nigdzie z naszym dzikim, pełnym życia stadem. Tutaj już nigdy nie pojedzie...
Szerokości, tam na górze.
Wróciłem do domu, przemoczony choć bywało gorzej. Wanna, ciepła woda, piwo.
Paru kumpli już tam jest, wiesz? Nauczeni nie bać się...
Zabrakło szczęścia. Zabrakło Damianowi szczęścia. Tak zwyczajnie. Tak jak wtedy gdy odjeżdża Ci ostatni autobus.
"...niech pożegna go muzyka maszyn" - Ryk. On już nie wstanie, wiesz? Nie pojedzie nigdzie z naszym dzikim, pełnym życia stadem. Tutaj już nigdy nie pojedzie...
Szerokości, tam na górze.
środa, 8 maja 2013
Eh - jakiś czas temu
"Praca, mieszkanie, ten sam pokój, ten sam stolik, ten sam monitor.
Kurwa." - To miałem w szkicach na blogu. Napisałem to więcej niż rok temu.
Dobrze czasem popatrzeć do tyłu i zobaczyć ile rzeczy się zmieniło i o ile udało się usprawnić własne życie.
Dobrze czasem popatrzeć do tyłu i zobaczyć ile rzeczy się zmieniło i o ile udało się usprawnić własne życie.
Dziwnie
Ale tak trochę.
Sporo wspomnień - dobrych i kilka tych złych, które i tak teraz są bez znaczenia.
Podnoszę głowę.
- Popatrz. Gwiazdy.
- Śliczne.
Sporo wspomnień - dobrych i kilka tych złych, które i tak teraz są bez znaczenia.
Podnoszę głowę.
- Popatrz. Gwiazdy.
- Śliczne.
niedziela, 5 maja 2013
Górzyście
Bieszczady. Dżem w słuchawkach. Motocykl.
Cudowne uczucie. Płynę po zakrętach... "moja Victorio", kolejny zakręt i ciepły wiatr wpadający pod kask... "pamiętam dobrze", piękny widok - "ideał swój".
Kolejna seria obrazów do których będę wracał z uśmiechem na ustach.
Cudowne uczucie. Płynę po zakrętach... "moja Victorio", kolejny zakręt i ciepły wiatr wpadający pod kask... "pamiętam dobrze", piękny widok - "ideał swój".
Kolejna seria obrazów do których będę wracał z uśmiechem na ustach.
sobota, 27 kwietnia 2013
Gdz nie możecie zasnąć
Bo oni znowu tam są. My tam jesteśmy. Łapiemy wiatr pod swoje stalowe skrzydła. Drzemy powietrze i przekraczamy prędkość dźwięku eksplozjami w silniku.
Piękna noc. Cudowny księżyc. Ciepły, już letni, wiatr. Znajomi i ryk silników.
Patrzą na nas, przeklinają, zazdroszczą, wyzywają. Bez różnicy. To nasza Wolność.
Wracam do domu, kładę się na bak, słyszę jak przelotowy wydech zaczyna wyć. Obraz warty zapamiętania.
Piękna noc. Cudowny księżyc. Ciepły, już letni, wiatr. Znajomi i ryk silników.
Patrzą na nas, przeklinają, zazdroszczą, wyzywają. Bez różnicy. To nasza Wolność.
Wracam do domu, kładę się na bak, słyszę jak przelotowy wydech zaczyna wyć. Obraz warty zapamiętania.
piątek, 26 kwietnia 2013
teraz
Kiss my eyes and lay me to sleep...
Właśnie teraz, tak, teraz. By ktoś chwycił mnie za rękę i wskazał drogę. Veritas vos liberabit. Tak mało i tak trudno. Codzienność. Każdy nowy dzień. Kiss my eyes and lay me to sleep.
Boski wiatr - czuję jak zaczyna wzrastać w siłę. Jeszcze czas, jeszcze czas.
Właśnie teraz, tak, teraz. By ktoś chwycił mnie za rękę i wskazał drogę. Veritas vos liberabit. Tak mało i tak trudno. Codzienność. Każdy nowy dzień. Kiss my eyes and lay me to sleep.
Boski wiatr - czuję jak zaczyna wzrastać w siłę. Jeszcze czas, jeszcze czas.
Subskrybuj:
Posty (Atom)